Do nieprzyjemniej dla stróżów prawa interwencji doszło wczoraj przy ul. Ziemowita. Policjanci prowadzący akcję NURD chcieli tylko zwrócić łamiącej przepisy starszej pani uwagę. Nie spodziewali się jednak, że mają do czynienia z kobietą dość agresywną i krewką. 
We wtorek gliwicka drogówka, w ramach akcji Niechroniony Uczestnik Ruchu Drogowego, przyglądała się zachowaniom pieszych oraz kierowców. Patrol znajdujący się na ul. Ziemowita zauważył starszą kobietę, która przechodziła przez jezdnię w miejscu niedozwolonym, mimo że kilka metrów dalej były pasy. Gliwiczanka zmuszała kierowców, by zatrzymywali swoje samochody.

Widzący tę sytuację policjanci postanowili starszą panią napomnieć. Ze względu na jej wiek oraz błahe wykroczenie nie mieli zamiaru karać mandatem, ale zwrócić uwagę na nieprawidłowe i niebezpieczne dla niej zachowanie. Jeden z policjantów zapytał więc, czy wie, że właśnie łamie przepisy. 

I tu niespodzianka. Starsza kobieta nie raczyła się nawet zatrzymać. Zamiast odpowiedzieć, zaczęła funkcjonariusza znieważać słownie, czego świadkami były przechodzące obok osoby. Swoim niezgodnym z prawem, ale i prowokującym zachowaniem gliwiczanka zmusiła policjantów do wylegitymowania. 

Kiedy jednak mundurowi poprosili o dokumenty, kobieta odmówiła. Mało tego: stała się jeszcze bardziej agresywna w słowach, nazywała stróżów prawa gestapowcami, mówiła, że ma wysoko postawionego zięcia i groziła, że ów zięć policjantów "załatwi". Funkcjonariusze zostali zmuszeni, by, zgodnie z prawem, dokończyć interwencję.

By ustalić dane gliwiczanki, policjanci chcieli zabrać ją na komendę. Niestety, podczas próby doprowadzenia do radiowozu ta kładła się na ziemi, wyzywała. Stróże prawa musieli wprowadzić ją do samochodu siłą.

To jeszcze nie koniec. Już w komendzie krewka starsza pani, jak się okazało 74-latka, uderzyła w twarz jednego z policjantów, nadal go obrażając. 

W końcu 74-latka zaczęła uskarżać się na swoje zdrowie. Wezwano pogotowie ratunkowe, a sprawczynię zamieszkania zwolniono do domu. 

Jak mówi rzecznik KMP, sporządzona dokumentacja obliguje policję do wszczęcia procedury karnej przeciwko 74-latce. Za znieważenie i naruszenie nietykalności funkcjonariusza na służbie czeka ją sprawa karna przed sądem. 

Nadkomisarz Marek Słomski dodaje, że konsekwencje zachowania kobiety są nieprzyjemne dla wszystkich. 

Policjanci zamierzali tylko z kobietą porozmawiać, ta zmusiła ich do interwencji. Wszystko działo się na oczach świadków, wiele osób filmowało i robiło zdjęcia swoimi telefonami komórkowymi.  
wstecz

Komentarze (0) Skomentuj