Na ostatniej w tym roku sesji przyjęto podwyżkę za odbiór śmieci. W przyszłym roku będziemy za to płacić od 20 do nawet 160 proc. więcej! Co bulwersujące, podwyżka najmocniej uderzy po kieszeni osoby starsze i samotne, które często zajmują duże mieszkania. Wbrew oczekiwaniom mieszkańców, zmieniając stawki, nie zmieniono bowiem metody ich stosowania. 
Nie udało się za pierwszym, drugim, trzecim podejściem, powiodło się za czwartym. Prezydent forsował opór rady od lipca. W opozycji wytrwał PiS, słabym ogniwem okazała się Platforma Obywatelska. 

Pod naciskiem prezydenta, a jak można usłyszeć - i partyjnej góry, u części radnych PO pękła niechęć do podwyżek. Ręka w rękę z prezydenckimi radnymi Koalicji dla Gliwic zagłosowali Ewa Potocka, Urszula Więckowska i Janusz Szymanowski. Od głosu wstrzymał się Zbigniew Wygoda, przewodniczący klubu PO i świeżo wybrany szef gliwickiej Platformy. Ta zmiana frontu przyniosła potrzebną do uchwalenia podwyżki większość głosów.  

Co decyzja rady oznacza dla naszych domowych budżetów? Aktualnie opłaty podstawowe (dla mieszkań o powierzchni do 60 m kw.) wynoszą 38 gr za m kw. za odpady zbierane selektywnie i 76 gr za zmieszane. 

Od kwietnia przyszłego roku, kiedy wejdą nowe stawki, odbiór śmieci posegregowanych podrożeje o ok. 20 proc. W nieporównanie dotkliwszym stopniu podwyżkę odczują ci, którzy nie dokonują  selekcji. Po podwyżce stawka podstawowa za odbiór śmieci bez segregacji poszybuje do poziomu 2 zł za metr kwadratowy powierzchni.

Jak nowe opłaty będą rzutować na nasze rachunki? Najlepiej przemówi przykład. 

Rodzina, która zajmuje mieszkanie o powierzchni 90 metrów i segreguje odpady, płaci obecnie 95 zł kwartalnie. Po zmianach będzie to 113. Natomiast jeżeli wyrzuca śmieci, jak leci, jej rachunki za okres trzech miesięcy wzrosną z niemałej już teraz kwoty 207 do 495 zł!     

Urzędnicy tłumaczą konieczność podwyżek rosnącymi kosztami odbioru, które zgodnie z obowiązującymi przepisami muszą być w całości pokrywane z pobranych opłat. Możliwe jest jednak inne rozłożenie ciężaru finansowania systemu. 

Metoda ustalania wysokości opłat w oparciu o metraż mieszkania faworyzuje rodziny wieloosobowe, kosztem osób samotnych lub dzielących mieszkanie tylko z partnerem, często też w podeszłym już wieku. Przyjęta zasada sprawia, że tyle samo, w związku z mieszkaniem o takiej samej wielkości, płaci małżeństwo z trójką dzieci, co żyjący w pojedynkę senior.  A nie trzeba specjalnych dowodów, by dowieść, że pięć osób jest w stanie wyprodukować więcej śmieci niż jedna.

Zmiana wysokości opłaty była dobrą okazją, by zmienić również  metodę jej ustalania. Gliwiczanie chcą płacić za faktycznie wytwarzaną przez siebie ilość odpadów – w oparciu o liczbę osób w rodzinie, a nie względem wielkości zajmowanego mieszkania. To rozwiązanie bardziej sprawiedliwe i przez to powszechnie stosowane. 

Do prezydenta Gliwic nie trafiają te argumenty. Nie chciał słuchać mieszkańców i wreszcie, z pomocą części radnych PO,  postawił na swoim. 

(pik) 
 
  
      
wstecz

Komentarze (0) Skomentuj