Waszym zdaniem

Jak spędzisz walentynki?

Reklama

 

zamów reklame

Reklama

Bądź na bieżąco

forum
newsletter
kup e-nowiny

Szybki kontakt

Biuro redakcji:
ul.Zwycięstwa 3
44-100 Gliwice
tel.: 32/231 47 60
fax.: 32/230 71 22
kasia@nowiny.gliwice.pl

Biuro reklamy
i ogłoszeń:

tel.: 32/231 44 13
fax.: 32/230 71 22
reklama@nowiny.gliwice.pl

czytaj więcej

Partnerzy

Wędrówka dziewiętnasta, Wąskotorówka to jest to!
czwartek, 17 czerwiec 2010 08:21
Ponad stuletni mostek zarośnięty trawą, romantyczno – dramatyczny to widok. Na przęśle widnieje data 1907, z odłupaną siódemką. Rozpadające się budynki stacji Trynek po części ogrodzone siatką. W zasadzie nie ma już czego chronić. Czas zrobił swoje, dzieła zaś dokończyli wandale. Wciąż jednak można w gruzowisku odnaleźć ślady dawnych zabudowań z charakterystycznym pruskim murem. Dziewiętnasta wyprawa poprowadziła w Gliwicach szlakiem nieistniejącej kolejki wąskotorowej. W ostatni kurs wagoniki wyruszyły piętnaście lat temu. Od tego czasu rozkradziono tory, budynki stacyjne albo są zamknięte albo zmieniły przeznaczenie.
Przeszliśmy od ulicy Robotniczej do Nowych Gliwic, zatrzymując się po drodze w miejscach, gdzie znajdowały się rozwidlenia torów, a potem już autokarem podjechali do kolejnych przystanków. W Bojkowie chwila rozmowy z dróżniczką, pani Agata bardzo się wzruszyła. – Tęsknię za tą pracą, bardzo ją lubiłam - mówiła. Na ścianie w poczekalni wisi jeszcze stary rozkład jazdy. – Miałam tutaj taki ruch, że nie wiedziałam co ręce włożyć. Komu to przeszkadzało? – pani Agata milknie, odwraca się i idzie do budynku. Na pożegnanie zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcie.
Kolejny przystanek w Pilchowicach. Tory w trawie a na dworcu hurtownia. I wreszcie Nieborowice. Uroczy budyneczek z czerwonej cegły, skąpany w dzikim winie, z semaforem. Tak, jakby czas w tym miejscu stanął. Zjedliśmy ciasto ze śliwkami ( palce lizać!) i wypili zimny ( na dworze skwar) sok. Z Nieborowic ruszamy do Rud. Dworzec, stara lokomotywownia i trasa to turystyczna atrakcja. W dzień naszej wizyty przy kasie i w wagonach tłumy. Przejażdżka odkrytym wagonem w letni upalny dzień, przez las to czyta przyjemność. W Stanicy, końcowej stacji zabawiliśmy dłużej. Skusiła nas wioska indiańska Tinku. Przez ponad dwie godziny słuchaliśmy opowieści o historii Indian, oglądali eksponaty przywiezione z obu Ameryk a także próbowali swych sił w rzucie dzidą, dmuchaniu strzałek i strzelaniu z łuku. Smażyliśmy także kiełbaski a na koniec już w Rudach ugasili pragnienie zimnymi napojami.