Waszym zdaniem

Jak spędzisz walentynki?

Reklama

 

zamów reklame

Reklama

Bądź na bieżąco

forum
newsletter
kup e-nowiny

Szybki kontakt

Biuro redakcji:
ul.Zwycięstwa 3
44-100 Gliwice
tel.: 32/231 47 60
fax.: 32/230 71 22
kasia@nowiny.gliwice.pl

Biuro reklamy
i ogłoszeń:

tel.: 32/231 44 13
fax.: 32/230 71 22
reklama@nowiny.gliwice.pl

czytaj więcej

Partnerzy

Wędrówka osiemnasta, Pierwszy kąsek dla matusi przewybornej wart gębusi
czwartek, 10 czerwiec 2010 06:58
W dobrobycie powszedni i na wyciągnięcie ręki, w biedzie – pożądany i niezwykle szanowany. W pieśni, modlitwie, malarstwie, literaturze. Wielki – mały cud z mąki, wody, soli i drożdży. Chleba naszego powszedniego kosztujemy, lecz nie często zastanawiamy się jak powstaje. Wyprawa do radzionkowskiego Muzeum Chleba była prawdziwą przygodą: raz ze względu na liczbę zgromadzonych eksponatów, dwa – przez osobę Piotra Mankiewicza, pasjonata, który swoje oszczędności zainwestował właśnie w stworzenie muzeum.

-Proszę do mnie – siwy mężczyzna w eleganckim ubraniu woła do naszej grupy. Chwilę potem dowiadujemy się, że to właściciel i twórca jedynego w Polsce radzionkowskiego Muzeum Chleba. Dzięki Mankiewiczowi Radzionków zasłynął nie tylko w Polsce, bo o chlebowym fenomenie wiedzą także poza jej granicami. Zwiedzanie muzeum jest prawdziwą frajdą, szczególnie gdy przewodnikiem jest sam właściciel. Stanowczy i szalenie rozgadany, z ogromną wiedzą i wciąż nie gasnącym zapałem, zgromadził tysiące pamiątek związanych nie tylko z produkcją chleba, ale i ze szkolnym życiem. Buszuje na giełdach, w internecie, a z każdego wyjazdu przywozi kolejny eksponat do i tak bogatej kolekcji.
Po projekcji filmu zagonił nas do mycia rąk. No bo jak robić chleb? Brudnymi? Posłusznie ustawiamy się w ogonku, a potem słuchamy. O słomiankach do wypieku, o przyrządach niezbędnych w kuchni i piekarni, o historii samego Mankiewicza, który przypomina o szacunku do chleba, o patefonie Edisona ( rarytas z 1902 r. i to na chodzie!). – Gośćmi szczególnie ważnymi dla muzeum są i będą dzieci. Bo od szacunku dla kromki naszej strawy powszedniej już tylko krok do szacunku dla najbliższych. Intencją naszą jest także uświadomienie wszystkim, że spośród najprzedniejszych wypieków nasz polski chleb nie ma sobie równego – mówi Mankiewicz.
Nie obeszło się oczywiście bez pieczenia chleba. Dostaliśmy kąsek ciasta i stanęli przed blachami. Instrukcja tylko z pozoru była prosta: zrobić chlebowy warkocz. Byli tacy, co złapali w lot, ale niektórym rozgryzienie splotu zajęło trochę czasu. Kiedy już na blachach pyszniły się nasze produkty, zgarnięto je na specjalne łopaty i zaniesiono do pieca. A my? Z Mankiewiczem do kolejnych zgadywanek. Bo zwiedzanie muzeum to nieustający egzamin. Starsi wędrówkowicze mieli dużo satysfakcji, bo w quizach wypadli nieźle, młodsi – niewątpliwie okazję by się czegoś nowego nauczyć.
Zasieliśmy też w starych szkolnych ławkach w klasie muzealnej. Jest tam wystawa sprzętów i pomocy szkolnych, można pisać zwykłą stalówką i atramentem, ale także rysikiem po tabliczce. A na zakończenie radość z wypieków. Do dzisiaj mój chlebowy warkocz pięknie pachnie w kuchennej szafce.
Małgorzata Lichecka