Waszym zdaniem

Jak spędzisz walentynki?

Reklama

 

zamów reklame

Reklama

Bądź na bieżąco

forum
newsletter
kup e-nowiny

Szybki kontakt

Biuro redakcji:
ul.Zwycięstwa 3
44-100 Gliwice
tel.: 32/231 47 60
fax.: 32/230 71 22
kasia@nowiny.gliwice.pl

Biuro reklamy
i ogłoszeń:

tel.: 32/231 44 13
fax.: 32/230 71 22
reklama@nowiny.gliwice.pl

czytaj więcej

Partnerzy

Wędrówka czternasta, Zobacz na żywo, jak warzymy piwo
środa, 17 marzec 2010 11:22
Mury z czerwonej cegły, drewniane podłogi, ale i szklane przepierzenia, drzwi, ciche windy, neony. Nie bez powodu internauci właśnie to miejsce wybrali jednym z siedmiu śląskich cudów. Tyskie Browary Książęce gdzie warzy się nagradzane na świecie Tyskie Gronie są świetnym przykładem dbałości o dziedzictwo regionalne: dawne budynki odrestaurowano, dbając przy tym o wszelkie historyczne detale. Wprawdzie Tyska Kompania Piwowarska, należąca do prywatnego inwestora – międzynarodowego koncernu SAB Miller - jest fabryką piwa wykorzystującą nowoczesne technologie, nie zapomniała jednak o dziele poprzedników: książąt pruskich i pszczyńskich. Sobota 13 marca upłynęła pod znakiem piwa: z Gliwic wyruszyliśmy spod dawnego browaru Scoblów, w Tychach przez ponad trzy godziny zwiedzaliśmy tamtejszy browar, a na koniec – darmowa degustacja eksportowej wersji Tyskiego.


Wybrałam czarno - białą pocztówkę, na której widać wystrojonych, wąsiastych mężczyzn. To szefostwo browarów. Pocztówka jest tłem do zdjęcia mojej twarzy. Jeszcze treść – a do wyboru są aż trzy teksty, wskazałam na dworny. Klik, klik, adres mailowy i …. wysłane. W operacji beczka mailowa w tyskim browarium pomógł mi pan z obsługi muzeum, a wędrówkowicze najpierw mi sekundowali a potem ustawili się w kolejce: oni też chcieli mieć taką pamiątkę! „Zobacz na żywo, jak warzmy piwo” to slogan reklamowy wykorzystywany przez browary tyskie. Wprawdzie nasza grupa nie do końca przekonała się jak ów proces przebiega – rozlewnia była niestety zamknięta, jednak z opowieści dwójki przewodników – Elżbiety Tomaszewicz i Jerzego Hetmańskiego – co nieco dowiedzieliśmy o warzeniu piwa, historii browaru i tamtejszych zwyczajach.

Z dziejów gliwickiego piwowarstwa
„(…) O słodowaniach bądź browarach gliwickich wspominają już najstarsze dokumenty. W pobliskiej Ostropie w 1286 roku sołtys Recław otrzymał od ówczesnego właściciela tych ziem prawo prowadzenia karczmy z browarem . (…) W Przypadku Gliwic od samego początku formowania się ustroju piwowarskiego miał on charakter samorządowy i już we wczesnym średniowieczu wszyscy słodownicy wytwórcy piwa funkcjonowali w ramach formalnego zrzeszenia mieszczan uprawnionych do piwowarstwa oraz w późniejszym okresie zarządzanego przez nich miejskiego gospodarstwa browarnianego ( Brau – Urbar). Struktura ta przetrwała w Gliwicach aż do połowy XIX wieku, kiedy to w mieście dominowały już prywatne browary, a produkcja piwa stopniowo zaczęła zatracać cechy rzemiosła” ( Sebastian Różyński „ Zarys dziejów piwowarstwa gliwickiego”, Muzeum w Gliwicach, Gliwice 2006 r.)

W browarium oprócz eksponatów tzw. birofiliów, czekają nas wycieczki w przeszłość: przy specjalnych stanowiskach poczytamy na ekranach o produkcji chmielu, historii tyskiego browaru sięgającej roku 1613 ( w 2009 roku świętowano jego 380 –lecie), prześledzimy dzieje kufli i butelek, w gablotach zobaczymy podstawki pod piwo, beczki, sprzęt do produkcji piwa, pierwsze dokumenty założycielskie, a za zrekonstruowanym kontuarem przez chwilę poczujemy się jak w szynku. Zakład, rozlokowany na 20 hektarowej powierzchni dzieli się na stary i nowy browar, w starym jest muzeum, w nowym m.in. cztery linie rozlewnicze. W muzeum na najważniejszym miejscu dokumenty nadające piwne przywileje: pierwszy z 1613, drugi z 1629. – Ale rozkwit firmy to XIX wieku, wówczas książę Jan Hofburg rozbudował zakład, postawił na nowoczesne rozwiązania, zatrudnił znakomitych piwowarów i sprawił, że za jego czasów, ale także przez następne lata teren browaru był w zasadzie osobnym miasteczkiem: mieszkali tu prawnicy, zarząd, były przydomowe ogródki, drogi wewnętrzne także dla kolei, beczkownia, smolarnia. Nie licząc kilkuletniego epizodu z własnością państwową tyskie browary tak dziś jak i dawniej są w prywatnych rękach – mówiła nasza przewodniczka.

Z dziejów gliwickiego piwowarstwa
„(…) Samorządowe piwowarstwo w Gliwicach funkcjonowało w oparciu o miejskie gospodarstwo browarniane. W skład takiego gospodarstwa wchodziły: słodownia i browar zarządzane przez piwowara, zatrudnianego przez radę miejską. Zdecydowana większość mieszczan uprawnionych do piwowarstwa warzyła piwa we wspomnianej słodowni i browarze miejskim według tzw. porządku piwnego. Do danego waru gromadziło się zazwyczaj kilku mieszczan, zasypujących odpowiednią ilość słodu i chmielu, oraz dzielących się później wyprodukowanym piwem wedle oddanego do jego produkcji jęczmienia lub pszenicy. W Gliwicach ilość ziarna przysługująca każdemu uprawnionemu mieszczaninowi zależała od wartości jego domu i wynosiła od 2,5 do 20 kroców. Z takiej ilości uzyskiwano odpowiednio od ok. 500 do 4 tys. litrów piwa. Każdy mieszczanin, w zależności od wielkości waru oraz ilości wyprodukowanego piwa wnosił do kasy miejskiej specjalne opłaty, które nierzadko były głównym źródłem dochodu dla miasta i stanowiły najwyższe sumy w budżecie. „ ( S. Różyński „ Zarys dziejów piwowarstwa gliwickiego”.)

W ciągu prawie czterystu lat istnienia browaru zmieniał się zarówno kształt kufli jak i butelek. W muzeum oglądaliśmy tę pierwszą – butelkę z kamionki, ale już ok. 1842 roku pojawiły się zamykane na pałąk, a latach 30 XX wieku - korkowe, choć pod koniec tego okresu już je kapslowano, w latach 70. mamy butelkę euro, w 90. – gold. Z ciekawostek historycznych: wódka z tyskiej piwnicy była ponoć świadkiem otwarcia wieży Eifla w 1889 roku! Po oglądnięciu filmu w technice 3 D o historii browaru, powitaniu przez księcia ( gadający obraz – to dopiero zaskoczenie!) przeszliśmy do warzelni – każdy osobiście mógł dotknąć oryginalnych miedzianych kopuł i podziwiać kafle, utrzymane w tonacji kobaltowo – beżowej, z lat 1915 – 1917, oczywiście z motywami chmielowo – piwnymi. Potem staliśmy przed gigantycznymi tankofermentorami, w cieniu których skrył się domek piwowara. Nie miał progów, ani innych zbędnych przeszkód – piwowar bowiem po całym dniu pracy, czyli smakowania piwa, wychodził ze swojego domku niezbyt pewnym krokiem.

Z dziejów gliwickiego piwowarstwa
„(…) Praktycznie od początku lat 20. XIX wieku w Gliwicach zaczęto chętniej wydawać pozwolenia na prywatne browary. Obserwujemy wówczas znaczące zwiększenie ich liczby zarówno w mieście, jak i na przedmieściach. Geograficzny opis Śląska z 1828 roku podaje, że w Gliwicach, w obrębie murów miejskich, oprócz miejskiego browaru, gorzelni i słodowni, funkcjonował prywatny browar i gorzelnia, przed Bramą Bytomską również prywatny browar i gorzelnia oraz przed Bramą Nową prywatny browar. Piwo szynkowano w 4 zajazdach, 4 gospodach i 23 szynkach.” ( S. Różyński, „Zarys dziejów piwowarstwa gliwickiego”.)

W Tyskich Browarach rocznie rozlewa się ponad 8 milionów hektolitrów piwa. – Taka ilość nalana do półtoralitrowych butelek, ustawionych jedna obok drugiej stworzyłaby piwny szlak o długości 80 tys. km. Do butelek, puszek i kegów trafia Książęce, Dębowe i Mocne oraz nasza sztandarowa marka – Tyskie Gronie. To właśnie to piwo jako jedyna na świecie marka dwukrotnie ( w 2002 i 2005 r) zdobyło złoty medal i Grand Prix na najbardziej prestiżowym konkursie piw z całego świata – chwali swoją firmę Tomaszewicz.
Na koniec wędrówki szklanka piwa gratis dla każdego uczestnika. Mogliśmy ją wypić w odrestaurowanej ewangelickiej kaplicy z 1902 roku mieszczącej się w podziemiach muzeum a dziś służącej za pub.
Małgorzata Lichecka