| Wędrówka trzynasta, Fabryka Gazet |
| poniedziałek, 15 marzec 2010 07:44 | |||
|
Skojarzenie z fabryką przychodzi na myśl zaraz po przekroczeniu progu hali maszyn. – Radzę się rozebrać, bo u nas dość ciepło –mówi Jacek Koprowski, szef produkcji Agora Poligrafia. Przez następne dwie godziny wprowadza nas w tajniki pracy poszczególnych działów. W tyskiej drukarni co wtorek drukuje się wydanie Nowin Gliwickich, i choć gazetowe związki z drukarnią trwają od dłuższego czasu przyznam szczerze to dopiero mój pierwszy raz. Agora ma trzy drukarnie: w Warszawie, Tychach i Pile. Na Śląsku wybudowano ją w 1998 roku. Oprócz lokalnego, katowickiego wydania „Gazety Wyborczej” jej klientami zewnętrznymi, jak nazywa ich Koprowski, jest około 70 wydawnictw. Z archiwum Jabłońskiego … Gustaw Neumann. Jego postać i działalność na długie lata zapisała się w Gliwicach złotymi zgłoskami. Stworzył Miejską Oficyną Wydawniczą Neumanna, która do końca 1945 roku była jedną z największych firm wydawniczych na Śląsku. Przyjechał do Gliwic z Kamiennej Góry i w czerwcu 1825 roku wystąpił do gminy o zgodę na założenie drukarni. Musiał je jeszcze uzyskać od Królewskiej Regencji w Opolu, gdyż tego wymagały ówczesne procedury. No i złożyć przysięgę posłuszeństwa i przydatności przed magistratem królewsko – pruskim. Rok później, w 1826 roku otrzymał gliwickie obywatelstwo. W ten sposób otwarła się droga rodziny Neumannów do utworzenia miejskiej drukarni. Drukarnia w Tychach jest wyposażona w nowoczesną maszynę drukarską KBA Colora. Pracuje w trzech sekcjach , każda z sekcji pozwala na wydrukowanie w ciągu godziny 70 tysięcy egzemplarzy w pełnym kolorze o objętości 64 strony w formacie A3. Przyjechaliśmy do drukarni w niedzielę po południu, tuż po 17.00. Właśnie zaczęto drukować tygodnik lokalny „Życie Bytomskie”, za dwie godziny, około 19.00 zacznie naświetlać się „Dziennik – Gazeta prawna” Byliśmy przy tym. Głos Koprowskiego słyszeli tylko ci, którzy stali najbliżej. W hali był hałas, pracownicy cały czas chodzili w słuchawkach. Z archiwum Jabłońskiego… Neumannowi byli odważni. Otwierając drukarnie ryzykowali, nowa działalność niekoniecznie musiała się opłacić, szczególnie, że zaczynali naprawdę w skromnych warunkach. Miasto udzieliło Neumannowi zezwolenia na używanie nazwy drukarnia miejska. Nie oznaczało to, że należy do gminy, było natomiast rodzajem szczególnego wyróżnienia i przywileju, jaki podkreśleniem wyłączności rodziny na ten rodzaj usług. Pierwszą siedzibą drukarni był dom przy gliwickim rynku. W latach 20. XX wieku, już po wyprowadzce Neumannów, bracia Markus otworzyli tu dom towarowy, dziś to siedziba Banku Śląskiego. Drukarnię przeniesiono na nowe miejsce: na róg Karlstrasse (ul. Krupnicza) i Langestrasse ( ul. Kaczyniec ). Pierwszą maszyną była drewniana pras, bez mechanicznego napędu. Drukarnia dysponowała trzema rodzajami czcionek: gotyckimi, łacińskimi i hebrajskimi. Koprowski opowiadał o procesie drukowania. Ze względu na złożoność dzieli się on na trzy etapy: pre – press ( przygotowalnia), druk, i post – press (ekspedycja). Pre – Press to nic innego jak obróbka dostarczanych plików, naświetlanie filmów i przygotowanie płyt offsetowych. Przygotowalnia to dwie szybkie naświetlarki gazetowe Agfa Avantra 25XT, duże naświetlarki Select 5000 i 3100 oraz trzy półautomatyczne linie do produkcji offsetowych form drukowych każda o możliwości produkcji do 150 płyt na godzinę. Z archiwum Jabłońskiego… W 1828 roku drukarnia Neumannów wypuszcza swój sztandarowy produkt: „Der Oberschlesische Wanderer”, w skrócie nazywany OSW ( „Górnośląski Wędrowiec”). Ukazywał się aż do 1945 roku i stał się znakiem firmowym wydawnictwa. Sam Neumann był miejskim radnym pruskim senatorem i dziennikarzem – choć nie podpisywał swych tekstów w OSW. Pod koniec lat 60. XIX w wspólnie z Gustawem pracuje jego 30 – letni syn Carl Friedrich, późniejszy honorowy obywatel miasta i wieloletni przewodniczący rady miejskiej. To Carl był inicjatorem unowocześnienia drukarni: prasy ręczne zastąpiono najpierw płaskim, napędzanymi mechanicznie, później zaś rotacyjnymi, kupiono posesje na rogu Ratiborer Str. I Torgasse – urządzono tam księgarnię i sklep papierniczy. Miejsca wciąż było mało, dlatego zdecydowano się na wybudowanie nowej kamienicy przy Kirchplatz( plac Wszystkich Świętych) – dzisiaj to ogrodzone miejsce po byłym parkingu. Firma rozwijała się a w rodzinne interesy drukarsko – wydawnicze wciągnięto drugiego syna, wziętego adwokata Artura Neumanna. Od 1912 roku był współwłaścicielem firmy. Na szeroko zakrojoną działalność produkcyjną brakowało miejsca, stąd kupiono były młyn Goretzki – znajdujący się na przedłużeniu Meulstrasse ( ul. Młyńska) za Marienstrasse (ul. Jasnogórska). Tam przeniesiono wydziały graficzne. Około 1926 roku Artur Neumann wybudował okazała willę przy Rybnickiej 27 (do niedawna siedziba Domu Współpracy Polsko – Niemieckiej). Mieszkał w niej wraz z rodziną, mieściło się tutaj też archiwum firmy. 1945 roku to kres działalności rodzinnej firmy, majątek przepadł a sam Artur Neumann, prawdopodobnie wywieziony przez Rosjan zginął pod Kijowem. Wycieczka po drukarni miała sympatyczne i smakowite zakończenie: zatrzymaliśmy się w restauracji „Kasztelan” na żurek i grochówkę. A potem bogaci w nowe wrażenia i materiały promocyjne udostępnione m.in. przez tyski urząd miejski wsłuchaliśmy gawędy historycznej Mariana Jabłońskiego o rodzinie Neumannów. W tekście wykorzystano m.in. materiały źródłowe : „Historia firmy wydawniczej Neumans Stadbuchdruckerei i willi Arthura Neumanna w Gliwicach” – Przemysław Nadolski; „Gliwiccy drukarze i wydawcy” – Adam Pol. Małgorzata Lichecka
|
















