Waszym zdaniem

Jak spędzisz walentynki?

Reklama

 

zamów reklame

Reklama

Bądź na bieżąco

forum
newsletter
kup e-nowiny

Szybki kontakt

Biuro redakcji:
ul.Zwycięstwa 3
44-100 Gliwice
tel.: 32/231 47 60
fax.: 32/230 71 22
kasia@nowiny.gliwice.pl

Biuro reklamy
i ogłoszeń:

tel.: 32/231 44 13
fax.: 32/230 71 22
reklama@nowiny.gliwice.pl

czytaj więcej

Wędrówka Piąta, Ochojeckie lasy ? u źródeł Kłodnicy
niedziela, 09 sierpień 2009 00:00
W niedzielę, 9 sierpnia, podczas piątej już „Wędrówki z Nowinami”, zapuściliśmy się w ochojeckie lasy. Wśród mokrych trwa szukaliśmy miejsca gdzie bije serce Kłodnicy. Znaleźliśmy je i dokładnie sfotografowali, przy okazji kosztując malin i jeżyn.




Leśnym duktem do źródeł Kłodnicy

Gumowce? Są. Bluza z długim rękawem? Jest. Długie spodnie? Też. Jeszcze plecak z kanapkami i obowiązkową wodą, aparat fotograficzny i wędrówkowy ekwipunek gotowy. Pogoda w sierpniowy niedzielny poranek jak na zamówienie. Dobrze będzie się naszej 30-osobowej grupie szukało źródeł rzeki. Zanim Kłodnica dopłynie do Gliwic swe wody toczy przez Ochojec, Ligotę i Panweniki, dzielnice Katowic, Kochłowice i Halembę, dzielnice Rudy Śląskiej i przez Makoszowy.
My zaczęliśmy poszukiwania w Ochojcu, w Parku Krajobrazowym Źródła Kłodnicy: małą ścieżyną przemieszczamy się do „tego” miejsca, dajemy nura w paprocie i lądujemy w strumyku. Poszukiwanie serca rzeki to zadanie grupy ekstremalnej, dla innych – spacer po leśnych duktach połączony z polowaniem na owoce.
Wracając do poszukiwań: gdy już wskoczyliśmy w paprocie okazało się, że upały spłatały nam niespodziankę, nie do końca przydatne okazały się kalosze, bo tę ponad trzykilometrową trasę można było przejść suchą nogą. Śmiało więc wędrowaliśmy wyschniętym korytem rzeki, natykając się na dwa całkiem spore i jakże urocze stawy. Nie ma ich na żadnej mapie, więc przez chwilę czuliśmy się jak odkrywcy. Ekstremalna ekipa posuwała się w górę wyschniętego strumyka, w tym czasie dziesiątka spacerowiczów zastanawiała się na rozstaju dróg czy wybrać trasę na Murcki - zrezygnowaliśmy, bo to prawie 21 kilometrów, czy też nad staw Janina - i tam też podążyliśmy.
Zielone zarośla to istny raj dla zwierząt - nie widać żywej duszy. Oprócz nas, a wysokie trawy gwarantują schronienie. W błotnistym dnie strumienia widać trop dzika. Wreszcie jest! Źródło, serce! Nie obeszło się bez pamiątkowego zdjęcia, wszak mało kto tu dotarł. Prawdopodobnie wiosną i jesienią jest w tym miejscu rozlewisko, o czym świadczą duże ilości suchych patyków i brak roślin w źródlanej niecce. Na zakończenie spotkanie przy kapliczce św. Huberta i krótka wycieczka na wieżę – z niej roztacza się widok na skąpany w zieleni Śląsk.

Zobacz galerię zdjęć >>