Waszym zdaniem

Jak spędzisz walentynki?

Reklama

 

zamów reklame

Reklama

Bądź na bieżąco

forum
newsletter
kup e-nowiny

Szybki kontakt

Biuro redakcji:
ul.Zwycięstwa 3
44-100 Gliwice
tel.: 32/231 47 60
fax.: 32/230 71 22
kasia@nowiny.gliwice.pl

Biuro reklamy
i ogłoszeń:

tel.: 32/231 44 13
fax.: 32/230 71 22
reklama@nowiny.gliwice.pl

czytaj więcej

Partnerzy

Wędrówka Dziesiąta, Uskrzydleni
środa, 02 grudzień 2009 12:03
Bez walizek, biletów, bukowania zajrzeliśmy w miejsce, w którym zazwyczaj nie dostrzegamy nic interesującego. Bo jak każdy dworzec również i ten odkryć można tylko wtedy gdy przybędzie się doń bezinteresowne. Jako pasażerowie znużeni, śpieszący się, zajęci odliczaniem czasu i przypominaniem sobie co załatwiliśmy a czego nie, gapimy się przez szyby nie mając pojęcia czym jest lotnisko.
By zgłębić jego tajniki pojechaliśmy do Pyrzowic, na lotnisko, które od stycznia 2009 roku nazywa się Katowice Airport. Dziesiąta, więc jubileuszowa Wędrówka, nie doszłaby do skutku gdyby nie uprzejmość dyrekcji lotniska. A trzeba wiedzieć, że wycieczki to rzadkość: ledwie cztery w roku. Naszym przewodnikiem był Piotr Adamczyk, pracownik Górnośląskiego Towarzystwa Lotniczego, właściciela portu. Przyglądając się, z tarasu widokowego, ruchowi samolotów słuchaliśmy krótkiej historii portu. Powstało w miejscu dawnego, zbudowanego jeszcze przez Niemców w czasie II wojny światowej tzw. lotniska zapasowego. Wybrano podmokły, bagnisty teren rozciągający się między Pyrzowicami a Mierzęcicami. Gdy wysiedlono ludzi, zaczęto go drenować, wodę zaś odprowadzając do stawu, pełniącego rolę oczyszczalni. Niemcy mieli w planach utworzenie bazy dla samolotów eksperymentalnych, stąd na planie trójkąta, wybudowano trzy drogi startowe po 50 m szerokości każda. Zaplecze stanowiły hangary oraz skład bomb, piloci kwaterowali w drewnianych domkach rozebranych w początkach lat 80. . W listopadzie 1941 roku, po śmierci generała Ernsta Udeta, asa lotniska Luftwaffe lotnisko nazwano Udetfeld. Wędrówkowicze zwiedzali je niemal w przededniu sześćdziesiątej ósmej rocznicy śmierci generała.
Status lotniska doświadczalnego dla niemieckich sił powietrznych Przyrzowice zawdzięczały niemieckiemu konstruktorowi H. G. Moellerowi, pracującemu dla zawierciańskich zakładów zbrojeniowych. Lotnisko wyposażono w urządzenia obsługujące myśliwce z napędem rakietowym Meserschmitt Me 163, była też szkoła pilotażu. W styczniu 1945 roku Niemcy bez walki opuścili je, zostawiają jednak niespodziankę: zaminowali teren. Detonując ładunki zniszczyli pas startowy. Po Niemcach przyszli Rosjanie: zlikwidowali dwie drogi startowe, zasypali leje po bombach – z ziemi są niewidoczne, ale z powietrza poznamy je po innym kolorze roślinności. W latach 1949 – 51 stacjonowało tu wojsko polskie, a konkretnie 39 Pułk Lotnictwa Myśliwskiego. Marian Jabłoński, współorganizator Wędrówek, z sentymentem oglądał stare śmiecie: w latach 80 służył w tym pułku jako mechanik i dochrapał się stopnia starszego szeregowego. W latach 90. lotnisko częściowo przekazano w cywilne ręce, ale dopiero w 2000 roku jest w pełni pod takim zarządem.
Najwyżej położony i trzeci pod względem ruchliwości port lotniczy w Polsce, ma w swym zasięgu 11 mln mieszkańców. Z dwóch terminali pasażerskich o łącznej powierzchni 21,3 tysiąca metrów rocznie korzysta 3,6 mln pasażerów ( w godzinę to 1170 osób). Drugi terminal oddano do użytku dwa lata temu, w 2007 roku, w planach - budowa trzeciego. Katowice Airport dysponuje systemem wspomagania lądowania przy ograniczonej widoczności, najnowocześniejszym w Polsce ( kosztowało 3 mln zł).W 2003 i 2004 udało się przyciągnąć tzw. tanie linie lotnicze, najwięcej samolotów z Katowic odprawiają węgierskie linie Wizz Air. Na płycie lotniska było od nich amarantowo .
Po odprawie na bramce mogliśmy przejść do części zazwyczaj dostępnej tylko dla obsługi lotniska. Na wieżę nie udało się dostać, ale dowiedzieliśmy się , że to teren Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej. Najwięcej emocji dostarczyła wizyta w remizie straży lotniskowo – gaśniczej. Robert Rutczyk i jego koledzy zaprezentowali sprzęt gaśniczy starej i nowej generacji. Używa się go podczas awarii i katastrof. Wozy o nazwach „Baracuda” ( starszy typ) i Rossnebaum ( najnowszy) oglądaliśmy z bliska ( w garażu) i z daleka – podczas parominutowej prezentacji. Lotnisko kupiło nowy sprzęt ( dwa wozy) za 5 mln zł. Wydają się pokraczne i niezwrotne, ale myli się ten, kto sądzi tylko po wyglądzie. Czerwono – stalowe smoczyska rozpędzają się do steki w 20 sekund a ważą 20 ton. Elektronika w sterowaniu, dwójka ludzi w kabinie. Silnik o mocy 700 kM.
Zajrzeliśmy także do służb utrzymania lotniska, obejrzeli z bardzo bliska start i lądowanie samolotów , po płycie poruszaliśmy się autobusem lotniskowym a drogę do i z Pyrzowic pokonaliśmy dzięki uprzejmości PKS-u. Jubileuszowym akcentem było także ciasto i kawa, które zjedliśmy w restauracji Zeppelin.
Małgorzata Lichecka