iNOWINY
Reklama

|
Wędrówki z Nowinami
|
Wędrujesz i wiesz. Tak najkrócej można opisać nasz najnowszy cykl Wędrówki z Nowinami. Realizujemy go wraz z nieocenionym Marianem Jabłońskim, który dokłada wszelkich starań, by każda wyprawa była niezapomniana, fascynująca i budziła żądzę dalszego poznania. Zapraszamy mieszkańców Gliwic do poznawania naszej ziemi podczas wycieczek edukacyjnych – razem aktywnie spędzimy czas, poznamy ciekawe miejsca i ich historie. Na naszych wędrowców czekają liczne niespodzianki i fotopocztówki w limitowanej serii.
|
|
piątek, 23 wrzesień 2011 12:18 |
W dół i górę, podróż do wnętrza ziemi, wyjazd kolejką na 700 metrową górę, trzy kaskady oraz spóźniony, aczkolwiek bardzo atrakcyjny rejs po jeziorze Żywieckim.
Wędrówki z Nowinami wciąż tkwią w wodnym świecie, więc kolejna wyprawa zaprowadziła nas nad Sołę. Ta malownicza rzeka wyjąca się w Beskidzie Niskim, utkana jest tamami. Z lotu ptaka wyglądają jak kreseczki na niebieskiej tasiemce, z ziemi jak warowne budowle. Zaczęliśmy wyprawę od wizyty w podziemiach elektrowni Porąbka Żar. Schodziliśmy w dół potężnym tunelem, bo pomieszczenia elektrowni kryją się w górze Żar. |
|
niedziela, 18 wrzesień 2011 12:16 |
Z lądu na wodę, z wody do kuli. Lekcja historii, ćwiczenia z cierpliwości i akty odwagi. Czterdziesta pierwsza „Wędrówka z Nowinami” znowu zagnała nas nad wodę, nad sosnowieckie zbiorniki Pogoria. Lekcją historii była wizyta w żydowskim domu modlitwy w bramie Cukermana. Rozglądamy się szukają budynku, ale widzimy tylko ciąg zaniedbanych kamienic. Jedna z nich okazuje się być celem naszej wędrówki. Zadzieramy głowy i ze zdziwieniem przyglądamy się interesującym detalom, pięknym zdobieniom, bogatym fryzom. |
|
środa, 17 sierpień 2011 00:00 |
|
Gdybyśmy wiedziały co nas czeka, bardzo poważnie zastanowiłybyśmy się czy w ogóle wyściubiać nos z domu. Ale przecież przygoda… Co prawda przez ostatnie kilka dni a to siąpiło, a to lało, było nie za ciepło, wilgotno i pochmurno. Ale przecież przygoda. Poza tym Marian Jabłoński kiedyś powiedział, że prawdziwy turysta ma w nosie deszcze i inne niedogodności, więc w sobotę, tuż przed kajakową wyprawą poszły w ruch wodoszczelne pudełka, peleryny i kalosze. |
|
sobota, 23 lipiec 2011 12:06 |
|
Niewysokie, wypalone czerwcowym słońcem trawy brzegu jeziora ustąpiły wąskiej piaszczystej plaży pokrytej bliżej niekreśloną szarą breją. Gdzie niegdzie kamienie, znalazło się trochę innych śmieci. Scheda po turystach i zanieczyszczonym jeziorze. Szybkim marszem pokonujemy płaski teren i robimy przystanek przy zaporze wodnej. Oba Dzierżna, duże i małe, śluza o tej samej nazwie, rozległe tereny wokół jeziora, siedlisko kormoranów, wreszcie rejs łódką zgłodniałej i zmachanej czterogodzinną przeprawą przez krzaki grupy to bilans 38 „Wędrówki z Nowinami”, kolejnej z cyklu wodny świat Śląska. |
|
środa, 22 czerwiec 2011 00:00 |
Krzysztof Banasik, kapitan statku spacerowego The Blue City Queen, chciał sprawić przyjemność żonie. Rozmyślała czym by się zająć, bo jest osobą aktywną, a on podrzucił pomysł: wycieczki po kanale. „Zachciankę” spełnił i bardzo dobrze, bo nie moglibyśmy popłynąć w rejs królewskim statkiem. Banasikowie kupili je od holenderskiego armatora, sięgnęli po unijną dotację i jako rodzinna firma „Canal – Trans” od maja 2010 roku wożą turystów i wycieczki szkolne. |
|
środa, 01 czerwiec 2011 00:00 |
Alojzy Kaufamann, cieszyński burmistrz i kronikarz miasta opowiadając legendę o powstania Cieszyna cesarzowi Franciszkowi I zapisał się w annałach jako ten, który zrobił to publicznie po raz pierwszy. Dotąd bowiem znano ją tylko z ustnych podań. A to było tak… Rok 810. Po długiej rozłące spotykają się trzej bracia: Bolko, Leszko i Cieszko. I z tego cieszenia miasto założyli. Tę wersję podania usłyszeliśmy też od Bogusława Bujoka, przewodnika który towarzyszył nam w trzydziestej piątej „Wędrówce z Nowinami”. A działo się to na wieży zamkowej, skąd rozciąga się widok na dwa Cieszyny – polski i czeski. |
|
sobota, 23 kwiecień 2011 12:04 |
|
Nigdy nie byłam w Nikiszu. Wiem, nie najlepiej to świadczy autorce - Ślązaczce, dlatego postanowiliśmy nadrobić tę stratę trzydziestą czwartą „Wędrówką z Nowinami”. Prawie osiemdziesiąt osób chciało przejść codziennymi trasami mieszkańców, poznać historię dzielnicy, zobaczyć najważniejsze zabytki. Nie byłoby Nikisza bez zaangażowania Elżbiety Zacher, prezesa Stowarzyszenia "Razem dla Nikiszowca", Zdzisława Majerczyka jego wiceprezesa i innych członków stowarzyszenia. |
|
środa, 09 marzec 2011 00:00 |
|
Pachnie wiosną Słońce razi w oczy a jego przyjemne ciepło usypia naszą czujność. Gdy jednak grupa wędrówkowiczów wychodzi zza autobusu na otwartą przestrzeń silny wiatr prawie natychmiast nakłania nas do ubrania czapek. Nadjeżdżają wagony kolejki wąskotorowej, gramolimy się do wagonów, a jak do lokomotywy. – Proszę usiąść na obrotowym krzesełku, będzie lepszy widok – zaprasza maszynista. I częstuje delicjami. Jedziemy powoli, mijamy mostek i zbliżamy się do budynku dawnej elektrowni ( potem elektrociepłowni) „Szombierki” – to charakterystyczna bryła z wieżą zegarową i trzema kominami, z których najwyższy ma 120 metrów. Zaprojektowali go Emil i Georg Zillmanowie z podberlińskiego Charlottenburga( ich dziełem są także osiedla Nikiszowiec i Giszowiec oraz wieża Bismarka w Mysłowicach. |
|
poniedziałek, 03 styczeń 2011 00:00 |
- Czy wiesz, że właśnie przeszłyśmy po historycznych kafelkach? – mówię do mojej wędrówkowej towarzyszki. Bo to, co miałyśmy pod nogami to te same płytki, które kładziono w pomieszczeniu nastawi , bagatela, przed 115 laty.
Trzydzieste Wędrówki z Nowinami zawiodły nas po sąsiedzku, do Zabrza. A konkretnie do tamtejszej Elektrociepłowni. Dobrze, bo na dworze prószył śnieg, i choć temperatura sięgała ledwie – 2,5 stopnia poniżej zera, było dość zimno. Wizyta w fabryce ciepła dobrze więc nam zrobiła. Najpierw jednak, pobyliśmy trochę na powietrzu, odwiedzając kolejne miejsca cyklu produkcyjnego. O wszystkim, co dotyczy Elektrociepłowni Zabrze S.A opowiadał Roman Partyka, z wydziału eksploatacji. |
|
sobota, 01 styczeń 2011 00:00 |
Wszystkie dotychczasowe reportaże z wędrówek były pisane bezosobowo. Ten będzie inny. Będzie ode mnie. Podróż do wnętrza tunelu w Rydułtowach – bo tam udaliśmy się tym razem – rozpocząłem już wiele lat temu, gdy w gronie utraconych potem przyjaciół z „Gliwickich Metamorfoz” zwiedzaliśmy czynny tunel kolejowy w Zabrzu pod ul. Wolności. Już wtedy marzyłem by zorganizować wyprawę do Rydułtów. Teraz, po kilku latach, udało się. Pochodnie stały się nieodłącznym atrybutem takich mrocznych wędrówek, więc i tym razem pomogły przejść tajemniczym najdłuższym na Śląsku tunelem. |
|
|
|
|
Strona 1 z 4
|
|