Waszym zdaniem

Jak spędzisz walentynki?

Reklama

 

zamów reklame

Reklama

Bądź na bieżąco

forum
newsletter
kup e-nowiny

Szybki kontakt

Biuro redakcji:
ul.Zwycięstwa 3
44-100 Gliwice
tel.: 32/231 47 60
fax.: 32/230 71 22
kasia@nowiny.gliwice.pl

Biuro reklamy
i ogłoszeń:

tel.: 32/231 44 13
fax.: 32/230 71 22
reklama@nowiny.gliwice.pl

czytaj więcej

Partnerzy

LOLEK
czwartek, 11 luty 2010 10:28
Na imię ma Adam, ale na dzielnicy mówią o nim „Lolek”. Może dlatego, że dorosły, a bardziej bezradny od dziecka z kreskówki. Zdrowie doprowadził do ruiny na własny rachunek. Za dewastację mieszkania płacą sąsiedzi – spokojem i świeżym powietrzem. Przed takimi jak on system się poddaje. Alkoholik to skandal dla współczesnego społeczeństwa – nowoczesna wrażliwość nie dopuszcza myśli, by pozwolić mu umrzeć, ale zabraniając pomocy na siłę godzi się, by żył jak zwierzę.
Do mieszkania na czwartym piętrze jak po sznurku prowadzi przerażający smród. Wydobywa się zza zamkniętych na głucho drzwi. Gdy „Lolek” złapie cug prowadzi dom otwarty. Trzeźwy nie wpuszcza obcych.

Obskurną norę obfotografowali sąsiedzi. „Lolek” leżał wtedy nieprzytomny z przepicia we własnych odchodach przed wspólną ubikacją na piętrze. W pokoju i kuchni nie ma prawie sprzętów. Telewizor i barłóg pływają w morzu śmieci. Podłoga usiana niedopałkami i zaschniętymi fekaliami. Brud wyłazi z każdego kąta. Jak pięść do nosa pasują tu torby z posegregowanymi opakowaniami po alkoholu – tu puszki po piwie, tam butle po litrowych jabolach. Półlitrówek nie widać. Przy dochodach rencisty wódka to luksusowy trunek.

Pije bo chce, bo życie jest złe
Marianna Kawa jako pracownik socjalny wiele widziała w swoim życiu. Ale i ją zszokowało, to co została na miejscu. - Nie poznałam mieszkania. Parę miesięcy temu zaczęło wyrastać z meliny, a gospodarz z nałogu. Pan Adam rozpoczął terapię w klubie „Krokus”. Wydawało się, że wziął się w garść.
Opiekuje się nim od ponad roku. Gdy nie pije, to dusza człowiek. Ale „Lolek” pije właściwie non stop i całe dorosłe życie. Nie wyszło mu przez szwankujący mózg. Państwo utrzymuje go odkąd osiągnął pełnoletniość. Dostaje rentę socjalną za upośledzenie intelektualne. Nie ma wielu wymagań. Opał funduje OPS. Stołuje się w Caritasie. Nie potrzebuje przechowywać jedzenia ani gotować. Stąd po co mu lodówka, piecyk, zlew czy inne meble? Chce tylko w spokoju się napić. Za swoje.
– Umówiliśmy się, w formie kontraktu socjalnego, że będziemy mu dalej pomagać, jeżeli zacznie się leczyć. Starał się, chodził na spotkania, w październiku ubiegłego roku przeszedł detoksykację ze szpitala w Toszku.
Wyszedł po odtruciu. Nie było wolnych miejsc. Na 20 łóżek tylko 5 zarezerwowanych jest dla alkoholików ze skierowania. Miał wrócić na leczenie za trzy miesiące. W tych dniach, gdy leżał bez czucia na klatce, a sąsiedzi zbierali zdjęciowy materiał dowodowy.

Taka poczciwina
Po powrocie ze szpitala odbił sobie dni trzeźwości. – Zaczęło się. Libacje do białego rana, potworne awantury, nocne śpiewy. Biesiadnicy załatwiają swoje potrzeby fizjologiczne na podłogę w mieszkaniu i na klatce schodowej – opowiadają sąsiedzi.
Mają uciążliwego lokatora powyżej uszu. Ślą pisma do zarządcy budynku, urzędu miejskiego, sanepidu. Przeszkadza im nie tylko smród. Boją się. – W amoku biega po klatce z nożem i straszy, że nas powyrzyna. Groził sąsiadowi butelką. Rozbroiliśmy go, zanim przyjechał radiowóz. Dzieci uciekają przed pijakami.
Markowi Słomskiemu, rzecznikowi prasowemu gliwickiej policji, nic nie wiadomo o nożu i zastraszaniu. – Policja często jeździ do kamienicy przy Konarskiego. Za zakłócanie spokoju i nieobyczajne zachowanie karany jest mandatami, parę razy odwoziliśmy go na izbę wytrzeźwień. Ale nie stwarza większych problemów. Dzielnicowy mówi, że bez wódki to spokojny, właściwie zahukany człowiek. Taka poczciwina. Może doskwierać sąsiadom, ale jego występki nie podpadają pod kodeks karny. Policja tu nie pomoże. Właściwsza byłaby administracja.
ZBM zainteresował „Lolkiem” Gminną Komisję Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. – Nie mamy odpowiednich narzędzi. Alkoholik nie wyjdzie z nałogu, jeżeli nie będzie tego naprawdę chcieć. Możemy umówić mu terapeutę, skierować do poradni leczenia uzależnień na ul.Dębową czy wysłać na spotkania klubu AA, w ostateczności skorzystać z przymusu leczenia na drodze sądowej. Ale polskie prawo nie pozwala przetrzymywać pacjenta bez jego woli. Jeszcze nie zdąży odjechać radiowóz, bo uchylających się od leczenia dowozi policja, a chory jest na powrót za bramą szpitala. Jeżeli miałby tam zostać, w sprawę musi włączyć się prokuratura. Wtedy jednak alkoholik musiałby się dopuści czynów groźnych dla życia jego lub innych – mówi Grażyna Oszczypalińska, przewodnicząca Gminnej Komisji RPA.
Dobrą radę dla mieszkańców ma też M.Kawa – wezwać sanepid, żeby skontrolował pod kątem epidemiologicznym chlew w jakie zamieniło się mieszkanie. Ale lokatorzy wpadli już na to wcześniej sami. Powiatowy Inspektor Sanitarny w Gliwicach, poinformował ich, że wyegzekwowanie „utrzymania mieszkania w należytym stanie sanitarnym” nie należy do PIS, ale zarządcy. Choć to nie jego sprawa pofatyguje się na miejsce, jeżeli zaprosi go tam administrator.

Ratunek w eksmisji
Sąsiedzi nie wierzą w poprawę „Lolka”. W gromadzonej na niego teczce trzymają wystawione na jego nazwisko skierowania na terapię, mandaty, grzywny. Dokumenty fruwały po klatce. – Tyle sobie z nich robi. Mieszkam tutaj kilkanaście lat. Odkąd pamiętam Adam za kołnierz nie wylewał. Pił ostro, ale trzymał poziom. Ale w ostatnich latach stoczył się na dno. Sprowadza szumowiny z całego osiedla, bezdomnych z dworca. Zamienił całą klatkę w przytulisko i meliną. Mamy dość.
Lokatorzy starają się o eksmisję pana Krystiana od dwóch lat. ZBM I TBS, który zarządza budynkiem, kompletowanie dokumentacji rozpoczął dopiero w październiku ub.r. Ale zarzucił ją w połowie. – Z praktyki wynika, że sprawy o eksmisję za łamanie regulaminu czystości porządku ciągną się w sądzie latami. Dlatego wystąpimy z pozwem z tytułu zaległości czynszowych, które urosły do kilku tysięcy złotych. Wniosek o wykwaterowanie do lokalu socjalnego będzie gotowy lada dzień – mówi Krzysztof Semik, rzecznik prasowy ZBM I TBS.
Atmosfera przy ul.Konarskiego gęstnieje nie tylko od odoru. Rośnie desperacja mieszkańców. Dają do zrozumienia „Lolkowi”, że go tu nie chcą. Ze strachu zabarykadował się w mieszkaniu, wyciągając zewnętrzną klamkę. Ktoś powybijał mu szyby. Rama z resztkami szkła leży w kuchni. Przez puste okno wieje ziąb. „Lolek” ucieka przed zimnem do pokoju, pod kołdry i do ciepła „kozy”.

Kontrakt na życie
- Może wrogość sąsiadów ustąpi wraz ze smrodem? Postawiłam ultimatum – pan Adam ma wyczyścić mieszkanie i wyszorować siebie. Eksmisja nie rozwiąże przecież problemu, a jedynie przeniesie go w inne miejsce – zastanawia się M.Kawa. - Wiem, że „Lolek” złamał warunki pomocy. Dostał ostrzeżenie. Ale co mamy zrobić, gdy znowu pójdzie w ciąg – odebrać mu bony na posiłki, by umarł z głodu?
W Polsce, podobnie jak w całym świecie szanującym prawa jednostki, nie wolno leczyć nałogowca bez jego zgody. Choroba zabija w alkoholiku trzeźwą ocenę rzeczywistości, miesza mu zmysły, rodzi problemy i koszty społeczne. Państwo pomoże wyjść z nałogu uciekając się do przymusu, gdy choroba zrodzi szaleństwo lub zbrodnię.
Adam Pikul
Imię bohatera zostało zmienione

Komentarze (1)add comment

niewazne napisał(a):

Gowno prawda
ten artykul napisal facet ktory mieszka obok lolka , a celem tej nagonki na lola jest chec powiekszenia mieszkania przez autora tekstu, pisze wszystko jako "my" a tak naprawde ma na mysli siebie. znam lolka i cala sytuacje w klatce, choc w niej nie mieszkam jestem tam codziennie...nie zabierajcie mu dachu nad glowa! jemu tez sie cos nalezy,
marzec 09, 2010

Napisz Komentarz
zmniejsz pole | powiększ pole

busy