| Trójboje panny Ewy |
| czwartek, 02 wrzesień 2010 00:00 | |||
W szeregach gliwickiej straży miejskiej stoi medalistka. Ewa Bugdoł – zdobywczyni złotego krążka w mistrzostwach Polski w triathlonie. Pokonywanie kilometrów na trzy różne sposoby – oto jej pasja.Kiedy irytujący dźwięk budzika oznajmia, że pora wstawać i z trudem opuszczamy morfeuszowe objęcia, ona już dawno trenuje na pływalni. 24-letnia Ewa, pełniąca funkcję oskarżyciela publicznego w gliwickiej straży miejskiej, przyznaje, że od dziecka marzyła o pracy w mundurze. Zawsze była typem łobuziary, na podwórku goniła chłopaków. Potem chciała ścigać prawdziwych przestępców. Umiejętnie łączy obowiązki zawodowe z systematycznym treningiem, odbywającym się aż dwa razy dziennie. – Godzinę po ukończeniu pracy, o 16:30 rozpoczynam trening kolarski, trwający nawet do trzech godzin. Gdy zsiadam z roweru, od razu zaczynam bieg. Istotne jest stworzenie sobie warunków podobnych do tych, które panują na zawodach. Organizm musi być przyzwyczajony do intensywnego wysiłku – stwierdza Ewa. Niemal każdego dnia przemierza 100-kilometrową trasę rowerem, a następnie, bez chwili odpoczynku, pokonuje 30-kilometrowy dystans na własnych nogach, by o godzinie 21:30 wrócić wreszcie do domu. W czerwcu uzyskała tytuł magistra wychowania fizycznego. Do tej pory nie raz musiała rezygnować z uczestnictwa w zawodach na rzecz zajęć na uczelni. Zdobytą wiedzę próbuje teraz spożytkować w praktyce. Mistrzyni Polski w trójboju sama dla siebie jest i trenerem, i dietetykiem! Zapytana, dlaczego związała swoje życie właśnie z triathlonem, odpowiada, że przygoda rozpoczęła się, gdy uczęszczała do Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Oświęcimiu. Ze względu na kontuzję barku musiała ograniczyć treningi pływackie. Ale że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło… Ewa szybko znalazła sobie sportową alternatywę. Dowiedziała się, że w Rydułtowach działa klub, który umożliwia uprawianie dyscypliny łączącej pływanie, jazdę na rowerze i bieg. Wtedy po raz pierwszy zetknęła się z triathlonem. A zwycięstwa, jakie niegdyś odnosiła w szkolnych zawodach biegowych, utwierdziły ją tylko w przekonaniu, że dokonała słusznego wyboru. Decyzja sprzed lat zaowocowała spektakularnym sukcesem w skali międzynarodowej. Gwiazda gliwickiej straży miejskiej zdobyła niedawno siódme miejsce na mistrzostwach świata w triathlonie w Immenstadt. – To sukces historyczny, bo w tej dyscyplinie sportu nikt w Polsce nie osiągnął dotąd takiego wyniku. Byłam najmłodsza ze wszystkich zawodniczek – mówi Ewa. Jej współpracownicy są z niej dumni. – Wszyscy trzymaliśmy kciuki za koleżankę. Pomagamy jej też w organizacji czasu pracy. Ale zaznaczam: nie traktujemy ulgowo – żartobliwie dodaje rzecznik straży Grzegorz Alczyński. Ciepłe myśli o kibicujących kolegach, którzy tak bardzo wierzyli w sukces, mobilizowały do walki, kiedy podczas przemierzania rowerem 130-kilometrowej trasy w okolicach Obersdorfu już miała się poddać. Pokonała trudności dzięki hartowi ducha. Sukces Ewy zyskuje szczególne znaczenie na wieść, że zawodniczka jeździła na rowerze pożyczonym i różniącym się od profesjonalnego sprzętu rywalek. Na zawodach towarzyszy jej zawsze pies Dżeki, znaleziony w lesie podczas jednego z treningów. Kto wie, może to ta żywa maskotka przynosi Ewie szczęście… Ela Pietluch Komentarze (0)
![]() Napisz Komentarz
|

















W szeregach gliwickiej straży miejskiej stoi medalistka. Ewa Bugdoł – zdobywczyni złotego krążka w mistrzostwach Polski w triathlonie. Pokonywanie kilometrów na trzy różne sposoby – oto jej pasja.