Waszym zdaniem

Jak spędzisz walentynki?

Reklama

 

zamów reklame

Reklama

Bądź na bieżąco

forum
newsletter
kup e-nowiny

Szybki kontakt

Biuro redakcji:
ul.Zwycięstwa 3
44-100 Gliwice
tel.: 32/231 47 60
fax.: 32/230 71 22
kasia@nowiny.gliwice.pl

Biuro reklamy
i ogłoszeń:

tel.: 32/231 44 13
fax.: 32/230 71 22
reklama@nowiny.gliwice.pl

czytaj więcej

W krainie deszczowców
poniedziałek, 30 sierpień 2010 00:00
Dziś Hiszpania. Ale nie modne „Kanary”, oblegana Ibiza czy popularna Costa Brava. Zapraszam na północ, gdzie trochę chłodniej i bliżej chmur. Do Asturii, w góry Kantabryjskie. Wody też tu nie zabraknie, bo niedaleko Zatoka Biskajska.

Bierces. Tak nazywa się zabita dechami wieś gdzieś wysoko w górach. Kiedy się do niej jedzie, ciśnienie zatyka uszy. Jak w samolocie. Ale ten widok z okna! Bezcenny. I często chodzi się z głową w chmurach. Wakacje dobre jednak dla tych, którzy nie cierpią na reumatyzm, bo okropnie tu wilgotno. Pranie schnie czasem kilka dni. Ale za to trawa jaka zielona!
Wakacje w Asturii w wielkim skrócie: pięć rzeczy charakterystycznych dla regionu. Warto zakosztować, jeśli się tam wybierzecie. CIDRA, czyli słodkie wino z jabłek. Takie miejscowe „patykiem pisane”. Samo wino jednak nie jest specjalną atrakcją. Raczej sposób jego nalewania. Barman unosi butelkę najwyżej, jak potrafi, a szklankę trzyma nisko. Tak wlewany płyn ma i odpowiednią piankę, i smak. To nic, że przy okazji podłoga zachlapana. Hiszpanie tym akurat najmniej się przejmują (mimo że na stołach leżą popielniczki, miejscowi rzucają niedopałki na podłogę – zapewniają pracę innym). DREWNIAKI podobne jak w Holandii, ale nie tak kolorowe. Z charakterystycznymi trzema obcasami, które ułatwiają asturyjskiemu chłopu wchodzenie pod stromą górę, gdzie wypasa krowy. Mieszkańcy wsi nadal ich używają, a turyści kupują jako pamiątki z podróży. KROWIE DZWONKI, których dźwięk słuchać nocą. Delikatny, przyjemny dla ucha, dochodzący z górskich pastwisk. Krowy nie widać, ale ją słychać. Nie ma szans, by się zgubiła. ORIO, czyli śmieszne małe domki na czterech betonowych nóżkach. Stoją praktycznie w każdym gospodarstwie. Wchodzi się do nich po drabinie. To taka rodzima spiżarnia. Myszy nie mają do niej dostępu. KRZYŻ ZWYCIĘSTWA, herb Asturii. Złoty, wysadzany kamieniami, przechowywany w katedrze w Oviedo, stolicy regionu. W VIII wieku wzniesiono go wysoko nad wojskiem podczas bitwy z muzułmanami. I wreszcie MATKA BOŻA Z COVADONGI, czyli miejscowa Czarna Madonna, której wizerunek można oglądać w przepięknej skalnej grocie.
Są jeszcze cafe con leche y Baileys (przepyszna kawa z likierem), asturyjska tortilla – po prostu „biedazapiekanka” (tanie danie, które jedli chłopi, gdy brakowało pieniędzy, podobnie jak Ślązacy wodzionkę) i wiele, wiele innych. Jest i telewizja Asturia, która promuje region, a nie wstyd, jak nasze regionalne. I wszędzie drewniane trepy, breloczki z krzyżem, krowie dzwonki różnej wielkości, małe domki orio do postawienia na półce. A na kubkach, talerzykach, pojemnikach na masło – mapa Asturii. To się nazywa patriotyzm. I to jest właśnie wakacyjna promocja.
Marysia Sławańska

Komentarze (0)add comment

Napisz Komentarz
zmniejsz pole | powiększ pole

busy