Waszym zdaniem

Jak spędzisz walentynki?

Reklama

 

zamów reklame

Reklama

Bądź na bieżąco

forum
newsletter
kup e-nowiny

Szybki kontakt

Biuro redakcji:
ul.Zwycięstwa 3
44-100 Gliwice
tel.: 32/231 47 60
fax.: 32/230 71 22
kasia@nowiny.gliwice.pl

Biuro reklamy
i ogłoszeń:

tel.: 32/231 44 13
fax.: 32/230 71 22
reklama@nowiny.gliwice.pl

czytaj więcej

Biznesmamy
poniedziałek, 28 wrzesień 2009 06:50
Tworzą między jednym a drugim daniem, między obiadem a deserem. Wychowywanie dzieci i prowadzenie domu nie przeszkadza im w samorealizacji. Ewa zawsze doradzała przyjaciółkom, jak się nie ubierać. Bożenie od pewnego czasu chodziło po głowie jedno słowo: biżuteria. Gosia od dziecka coś tworzy, coś „przemeblowywuje”. Po urodzeniu dzieci, kiedy już nie mogły i nie chciały pracować na etacie, dokonały rewolucji w swoim życiu i dziś mówią o sobie…

Ewa Podobińska. Mąż Marek i czworo dzieci – obrazek rzadko dziś spotykany: Kuba – lat 13, Zosia – lat 10, Adaś – lat 8 i najmłodsza, siedmioletnia Hania, „kinderniespodzianka”, jak nazywają ją rodzice. Mieszkają w uroczym domku w Kleszczowie. Ewa, absolwentka Akademii Ekonomicznej, nie wygląda na swoje 40 lat. Wysoka, szczupła, zadbana. Doradza innym kobietom, jak dbać o siebie, więc sama świeci przykładem. Bożena Bulanda-Szuraj, lat 38. Jeszcze do niedawna pani od reklamy i sekretarka. Matka „trójeczki”: Kasi, Antosia i Hani. Wraz z mężem Szymonem swoje gniazdko uwili na jednym z gliwickich osiedli. Małgorzata Karcewicz, lat 28. Również z Gliwic. W jej życiu najważniejsi są trzej mężczyźni: mąż Jarek (jak sama mówi – ostoja spokoju i cierpliwości) oraz dwóch synów – Kuba i Mateusz. Na pytanie o wykształcenie odpowiada: różnorodne. Jest pedagogiem specjalnym, terapeutą zajęciowym oraz grafikiem wydawniczym. – Te różne szkoły to pewnie wynik poszukiwania swojej drogi, którą nareszcie znalazłam – mówi.
Ewa, Bożena, Gosia. Po wielu latach odnalazły swoje właściwe miejsce na ziemi. I pomogło im w tym macierzyństwo.

Śladem wielkich stylistów
Ewa. Pracowała w handlu zagranicznym. Realizowała się zawodowo i była zadowolona. Do czasu. Jej praca wymagała częstych wyjazdów . – W pewnym momencie okazało się, że ja wyjeżdżam, a dom mi się sypie – wspomina. – Kiedy syn zaczął opuszczać się w nauce, pomyślałam: „trudno, muszę zmienić zawód”. I zmieniła. Od zawsze interesowała się modą, miała dobry gust, styl i wyczucie smaku. Przyjaciółki nie raz prosiły o pomoc w zakupie nowego ubrania. I to właśnie one zainspirowały ją, mówiły: „dlaczego nie zajmiesz się tym zawodowo?”. Stwierdziła: „czemu nie?” i postanowiła zrobić rzecz wymagającą odwagi – obalić mit, że stylista to usługa dla vipów. – Przekonałam się, że niejedna kobieta gubi się w temacie ubioru, nie potrafi wyeksponować tego, co ma w sobie najpiękniejszego. Ja jej w tym pomagam, niejako porządkuję szafę – mówi Ewa. Jest stylistką zwykłych kobiet, gliwiczanek i nie tylko. Spotyka się z nimi w ich domach, przegląda garderobę, jeździ na zakupy, radzi, dobiera zestawy. – Ubiór jest bardzo ważny – przekonuje. – To on dodaje kobiecie odwagi, przekłada się na jej samopoczucie, pewność siebie. Dziewczyny często chowają się za bezbarwnymi, obszernymi bluzami. Ja spod tych bluz wydobywam ich kobiecość.
Na początku nie było łatwo. Wiedziała, że wiele osób będzie gasić jej zapał. – Pakowałam się więc ideologicznie, czytałam mnóstwo książek psychologicznych – śmieje się. Musiała też napisać biznesplan, aby otrzymać unijna dotację. I dalej nie jest łatwo. Przy domu i czwórce dzieciaków… Ciągle w biegu, wiecznie zajęta. Rano do Gliwic – z dzieckiem do przedszkola, na umówione spotkanie z klientką lub na „rozeznanie rynku”, czyli sprawdzenie sklepów. Około 15.00 stara się być w domu i podać dzieciom obiad (ugotowany już o 6 rano). Później znów do Gliwic, bo dzieci chodzą na tańce i zajęcia plastyczne. No i czasem wieczorne spotkanie z klientką. Ale w tym wszystkim Ewa rewelacyjnie sobie radzi. Po prostu jest świetną organizatorką. Zawsze znajdzie czas na kawę i ciasto z przyjaciółką.

Artystka ze „sfilcowanej galerii”
Bożena. Każdego dnia zakładała marynarkę i szła do biura. Zrezygnowała z pracy, bo kolidowała z wychowaniem trójki dzieci. Kiedyś przy sklepie spotkała Ewę. Znały się jeszcze z piaskownicy. Ewa pochwaliła się swoimi planami biznesowymi. „A ja robie biżuterię” – Bożena nie wie, dlaczego to wtedy powiedziała. Nie było to zgodne z prawdą. Być może chciała pokazać, że też coś robi, że nie tylko smaży kotlety… Ale słowo ma moc. Za jakiś czas zaczęła poważnie myśleć o tworzeniu oryginalnej, nietuzinkowej biżuterii. Miała swoje oszczędności, zainwestowała. Teraz czeka jeszcze na unijną dotację z urzędu pracy. Trzy miesiące spędziła w internecie, szukała, czytała, kształciła się. Kupiła materiały i zaczęła… Najpierw sprzedaż wśród osiedlowych znajomych, później Ewa zaczęła oferować jej wyroby swoim klientkom, aż, przy pomocy męża informatyka, powstała strona internetowa „sfilcowanej galerii”. Na niej Bożena sprzedaje kolczyki, korale, bransoletki i broszki. Drewno, szkło, kamienie – to materiały, z których tworzy. Ale ulubionym jest filc. Jej sfilcowane broszki i korale to znak nie tylko talentu, ale i artystycznej duszy. – Mam 1000 pomysłów – mówi Bożena. – Kiedy rano wstaję z łóżka, denerwuję się, że nie zdążę ich wszystkich zrealizować i serce mi kołacze – dodaje ze śmiechem. Swoje wyroby traktuje jak dzieci. Każdemu nadaje imię. Korale Z koszyczka ogrodniczki, Latem nasycone, Upalne lato. Kolczyki Czarna Mamba i Makowa Panienka. Interesuje się tym, komu je sprzedaje – Chcę, aby trafiły w dobre ręce – mówi.
Jej dzień zaczyna się wcześnie rano, a kończy po północy. Tworzy między odprowadzaniem dzieci do przedszkola a zajęciami pozalekcyjnymi, obiadem a kolacją, zadaniami domowymi i spacerami. Znajduje czas na wszystko. Kiedy koleżanki pytają ja, jak to robi, odpowiada: „mam troje dzieci, więc muszę mieć wszystko zorganizowane”.

Wolna, odważna i samodzielna
Gosia. Pracowała w szkołach, integracyjnej i specjalnej. – Niestety, nie czułam się dobrze w tej roli. Ciągle byłam w ogromnym stresie, praca nie dawała mi satysfakcji. Wreszcie zdecydowałam, że odejdę z zawodu, urodziłam drugiego synka i powolutku zaczęłam wchodzić na moją drogę – wspomina. Teraz cały swój wolny czas poświęca na domową, małą twórczość, a więc rękodzieło w różnych technikach. Decoupage, trochę florystyki, szycia i dekoratorstwa. – Taka twórcza praca sprawia mi ogromną radość, dzięki niej czuję się spełniona – mówi. Dołączyła do Ewy i Bożeny. Na „sfilcowanej galerii” sprzedaje ręcznie zdobione wieszaki, półeczki, puzderka. Prawdziwe małe dzieła sztuki.
Przyznaję, że czasami musi toczyć walkę o to, aby znaleźć czas na swoją pracę. Bo działa wtedy, gdy starszy syn w przedszkolu, młodszy śpi, a obiad gotowy. Kiedy mąż wraca z pracy, wtedy ona zamyka się w łazience – to na razie jej pracownia – i tworzy. Czuje się szczęśliwa: – Mam wspaniałego męża i synów, zaczynam realizować się zawodowo. Marzenia? Razem z Bożeną chciałaby otworzyć w Gliwicach galerię, takie magiczne miejsce z pięknym rękodziełem i niesamowitym klimatem...

Kobiety są mądre
Nie zawsze jest łatwo. Mężczyźni lubią constans, więc kobieta musi się natrudzić, aby zmienić coś w swoim życiu. Ale warto. Pokazuje to przykład Ewy, Bożeny i Gosi. A koło zadowolonych z siebie kobiet ciągle się rozrasta. Są wśród nich krawcowe, kosmetyczka – niegdyś tancerka teatru muzycznego... Spotykają się, wspierają, pocieszają i mobilizują do pracy. Razem tworzą biznes. Bożena kwituje to jednym zdaniem: „kobiety są mądre”.
Marysia Sławańska

Komentarze (5)add comment

Gabi napisał(a):

gratulacje
jestem strasznie dumna z mojej kuzynki Bozenki,odwazna dziewczyna, z idea na zycie...zawsze cos sie dzieje!!!! dalej tak..... pozdrawiam
październik 12, 2009

Gabi napisał(a):

do Ewy
odkrylas sekret zycia!!!!! Dziekuje serdecznie za male insperacje a tak "wielkie" dla mnie!!! pozdrawiam
październik 12, 2009

Bozena ze Sfilcowanej Galerii napisał(a):

Dziękujemy
Gabi dziekujemy za miłe slowa, miód na nasze serca lejesz :)
No i oczywiscie Marysi dziękujemy za milo spędony czas na pogaduchach przy kawie i to co z tych opowiesci naszych powstało:)
Pozdrawiamy cieplutko

październik 14, 2009

Ewa napisał(a):

GABI I!!!
Dopiero dziś tu dotarłam, i taka niespodzianka! I ja dziękuję za udział w szkoleniu, zapraszam na aromatyczną kawę podczas Twego następnego pobytu w Polsce! Buźka!
październik 18, 2009

SYLVIA19Dodson napisał(a):

reply
Specialists tell that home loans help a lot of people to live their own way, just because they are able to feel free to buy necessary stuff. Furthermore, a lot of banks offer term loan for all people.
lipiec 15, 2010

Napisz Komentarz
zmniejsz pole | powiększ pole

busy