| Biznesmamy |
| poniedziałek, 28 wrzesień 2009 06:50 | |||||||||||||
|
Ewa Podobińska. Mąż Marek i czworo dzieci – obrazek rzadko dziś spotykany: Kuba – lat 13, Zosia – lat 10, Adaś – lat 8 i najmłodsza, siedmioletnia Hania, „kinderniespodzianka”, jak nazywają ją rodzice. Mieszkają w uroczym domku w Kleszczowie. Ewa, absolwentka Akademii Ekonomicznej, nie wygląda na swoje 40 lat. Wysoka, szczupła, zadbana. Doradza innym kobietom, jak dbać o siebie, więc sama świeci przykładem. Bożena Bulanda-Szuraj, lat 38. Jeszcze do niedawna pani od reklamy i sekretarka. Matka „trójeczki”: Kasi, Antosia i Hani. Wraz z mężem Szymonem swoje gniazdko uwili na jednym z gliwickich osiedli. Małgorzata Karcewicz, lat 28. Również z Gliwic. W jej życiu najważniejsi są trzej mężczyźni: mąż Jarek (jak sama mówi – ostoja spokoju i cierpliwości) oraz dwóch synów – Kuba i Mateusz. Na pytanie o wykształcenie odpowiada: różnorodne. Jest pedagogiem specjalnym, terapeutą zajęciowym oraz grafikiem wydawniczym. – Te różne szkoły to pewnie wynik poszukiwania swojej drogi, którą nareszcie znalazłam – mówi. Ewa, Bożena, Gosia. Po wielu latach odnalazły swoje właściwe miejsce na ziemi. I pomogło im w tym macierzyństwo. Śladem wielkich stylistów Ewa. Pracowała w handlu zagranicznym. Realizowała się zawodowo i była zadowolona. Do czasu. Jej praca wymagała częstych wyjazdów Na początku nie było łatwo. Wiedziała, że wiele osób będzie gasić jej zapał. – Pakowałam się więc ideologicznie, czytałam mnóstwo książek psychologicznych – śmieje się. Musiała też napisać biznesplan, aby otrzymać unijna dotację. I dalej nie jest łatwo. Przy domu i czwórce dzieciaków… Ciągle w biegu, wiecznie zajęta. Rano do Gliwic – z dzieckiem do przedszkola, na umówione spotkanie z klientką lub na „rozeznanie rynku”, czyli sprawdzenie sklepów. Około 15.00 stara się być w domu i podać dzieciom obiad (ugotowany już o 6 rano). Później znów do Gliwic, bo dzieci chodzą na tańce i zajęcia plastyczne. No i czasem wieczorne spotkanie z klientką. Ale w tym wszystkim Ewa rewelacyjnie sobie radzi. Po prostu jest świetną organizatorką. Zawsze znajdzie czas na kawę i ciasto z przyjaciółką. Artystka ze „sfilcowanej galerii” Bożena. Każdego dnia zakładała marynarkę i szła do biura. Zrezygnowała z pracy, bo kolidowała z wychowaniem trójki dzieci. Kiedyś przy sklepie spotkała Ewę. Znały się jeszcze z piaskownicy. Ewa pochwaliła się swoimi planami biznesowymi. „A ja robie biżuterię” – Bożena nie wie, dlaczego to wtedy powiedziała. Nie było to zgodne z prawdą. Być może chciała pokazać, że też coś robi, że nie tylko smaży kotlety… Ale słowo ma moc. Za jakiś czas zaczęła poważnie myśleć o tworzeniu oryginalnej, nietuzinkowej biżuterii. Miała swoje oszczędności, zainwestowała. Teraz czeka jeszcze na unijną dotację z urzędu pracy. Trzy miesiące spędziła w internecie, szukała, czytała, kształciła się. Kupiła materiały i zaczęła… Najpierw sprzedaż wśród osiedlowych znajomych, później Ewa zaczęła oferować jej wyroby swoim klientkom, aż, przy pomocy męża informatyka, powstała strona internetowa „sfilcowanej galerii”. Na niej Bożena sprzedaje kolczyki, korale, bransoletki i broszki. Drewno, szkło, kamienie – to materiały, z których tworzy. Ale ulubionym jest filc. Jej sfilcowane broszki i korale to znak nie tylko talentu, ale i artystycznej duszy. – Mam 1000 pomysłów – mówi Bożena. – Kiedy rano wstaję z łóżka, denerwuję się, że nie zdążę ich wszystkich zrealizować i serce mi kołacze – dodaje ze śmiechem. Swoje wyroby traktuje jak dzieci. Każdemu nadaje imię. Korale Z koszyczka ogrodniczki, Latem nasycone, Upalne lato. Kolczyki Czarna Mamba i Makowa Panienka. Interesuje się tym, komu je sprzedaje – Chcę, aby trafiły w dobre ręce – mówi. Jej dzień zaczyna się wcześnie rano, a kończy po północy. Tworzy między odprowadzaniem dzieci do przedszkola a zajęciami pozalekcyjnymi, obiadem a kolacją, zadaniami domowymi i spacerami. Znajduje czas na wszystko. Kiedy koleżanki pytają ja, jak to robi, odpowiada: „mam troje dzieci, więc muszę mieć wszystko zorganizowane”. Wolna, odważna i samodzielna Gosia. Pracowała w szkołach, integracyjnej i specjalnej. – Niestety, nie czułam się dobrze w tej roli. Ciągle byłam w ogromnym stresie, praca nie dawała mi satysfakcji. Wreszcie zdecydowałam, że odejdę z zawodu, urodziłam drugiego synka i powolutku zaczęłam wchodzić na moją drogę – wspomina. Teraz cały swój wolny czas poświęca na domową, małą twórczość, a więc rękodzieło w różnych technikach. Decoupage, trochę florystyki, szycia i dekoratorstwa. – Taka twórcza praca sprawia mi ogromną radość, dzięki niej czuję się spełniona – mówi. Dołączyła do Ewy i Bożeny. Na „sfilcowanej galerii” sprzedaje ręcznie zdobione wieszaki, półeczki, puzderka. Prawdziwe małe dzieła sztuki. Przyznaję, że czasami musi toczyć walkę o to, aby znaleźć czas na swoją pracę. Bo działa wtedy, gdy starszy syn w przedszkolu, młodszy śpi, a obiad gotowy. Kiedy mąż wraca z pracy, wtedy ona zamyka się w łazience – to na razie jej pracownia – i tworzy. Czuje się szczęśliwa: – Mam wspaniałego męża i synów, zaczynam realizować się zawodowo. Marzenia? Razem z Bożeną chciałaby otworzyć w Gliwicach galerię, takie magiczne miejsce z pięknym rękodziełem i niesamowitym klimatem... Kobiety są mądre Nie zawsze jest łatwo. Mężczyźni lubią constans, więc kobieta musi się natrudzić, aby zmienić coś w swoim życiu. Ale warto. Pokazuje to przykład Ewy, Bożeny i Gosi. A koło zadowolonych z siebie kobiet ciągle się rozrasta. Są wśród nich krawcowe, kosmetyczka – niegdyś tancerka teatru muzycznego... Spotykają się, wspierają, pocieszają i mobilizują do pracy. Razem tworzą biznes. Bożena kwituje to jednym zdaniem: „kobiety są mądre”. Marysia Sławańska Komentarze (5)
![]()
Gabi
napisał(a):
|
|
gratulacje jestem strasznie dumna z mojej kuzynki Bozenki,odwazna dziewczyna, z idea na zycie...zawsze cos sie dzieje!!!! dalej tak..... pozdrawiam |
Gabi
napisał(a):
|
do Ewy odkrylas sekret zycia!!!!! Dziekuje serdecznie za male insperacje a tak "wielkie" dla mnie!!! pozdrawiam |
Bozena ze Sfilcowanej Galerii
napisał(a):
|
Dziękujemy Gabi dziekujemy za miłe slowa, miód na nasze serca lejesz :) No i oczywiscie Marysi dziękujemy za milo spędony czas na pogaduchach przy kawie i to co z tych opowiesci naszych powstało:) Pozdrawiamy cieplutko |
Ewa
napisał(a):
|
GABI I!!! Dopiero dziś tu dotarłam, i taka niespodzianka! I ja dziękuję za udział w szkoleniu, zapraszam na aromatyczną kawę podczas Twego następnego pobytu w Polsce! Buźka! |
SYLVIA19Dodson
napisał(a):
|
reply Specialists tell that home loans help a lot of people to live their own way, just because they are able to feel free to buy necessary stuff. Furthermore, a lot of banks offer term loan for all people. |
Napisz Komentarz
| < Poprzednia | Następna > |
|---|

















