| Historia mrożąca krew w żyłach |
Co wydarzyło się w majowy poniedziałek pod Pyskowicami? Na to pytanie próbują odpowiedzieć śledczy z KMP w Gliwicach. Zdarzenie, do którego doszło 3 maja koło południa na peryferiach Pyskowic, przypomina scenę rodem z powieści kryminalnej. Samochód osobowy zbacza z drogi i uderza w drzewo. Kierowca oraz jego żona (młode małżeństwo, które kilka dni wcześniej wzięło ślub), pasażerowie auta, wychodzą ze zdarzenia bez szwanku. Kierowca ucieka. W pościg za nim udaje się zaniepokojony mężczyzna, który akurat przejeżdżał obok i zatrzymał się, aby udzielić pomocy. Kierowca kolizyjnego auta nie zatrzymuje się mimo nawoływań żony. Nie udaje się też go dogonić – chcący pomóc mężczyzna rezygnuje z pościgu, kiedy młody człowiek przeskakuje przez znajdujący się w okolicy mur. Czytaj więcej w papierowym wydaniu Nowin Gliwickich. Komentarze (1)
![]()
B
napisał(a):
|
|
inny temat ta sama tresc.... pod ta trescia- Czlowiek z nozem w glowie...... przeciez to samo jest tu napisane pod inna trescia i pare zdan doslownie brakuje i kaza wam czytac w gazecie papierniczej... bo internet nie da sobei rady czy co? Człowiek z nożem w głowie wtorek, 11 maj 2010 07:46 Na peryferiach Pyskowic samochód osobowy uderzył w drzewo. Małżeństwu, które w nim jechało nic się nie stało. Kierowca jednak wysiadł z samochodu i zaczął uciekać. W pościg za nim udał się zaniepokojony mężczyzna, który akurat przejeżdżał obok i zatrzymał się, aby udzielić pomocy. Kierowca kolizyjnego auta nie zatrzymał się jednak, pomimo nawoływań żony. Mężczyzna, który chciał dognić kierowcę nagle zrezygnował z pościgu, gdy ten przeskoczył przez znajdujący się w okolicy mur. Na miejsce przyjechała policja z pyskowickiego komisariatu. Za murem znaleźli martwego kierowcę w nożem wbitym w tył głowy. Sprawę bada policja. |
Napisz Komentarz

















Co wydarzyło się w majowy poniedziałek pod Pyskowicami? Na to pytanie próbują odpowiedzieć śledczy z KMP w Gliwicach. Zdarzenie, do którego doszło 3 maja koło południa na peryferiach Pyskowic, przypomina scenę rodem z powieści kryminalnej. Samochód osobowy zbacza z drogi i uderza w drzewo. Kierowca oraz jego żona (młode małżeństwo, które kilka dni wcześniej wzięło ślub), pasażerowie auta, wychodzą ze zdarzenia bez szwanku. Kierowca ucieka. W pościg za nim udaje się zaniepokojony mężczyzna, który akurat przejeżdżał obok i zatrzymał się, aby udzielić pomocy. Kierowca kolizyjnego auta nie zatrzymuje się mimo nawoływań żony. Nie udaje się też go dogonić – chcący pomóc mężczyzna rezygnuje z pościgu, kiedy młody człowiek przeskakuje przez znajdujący się w okolicy mur. 
