iNOWINY
Reklama

|
„Nowiny Gliwickie" ukazują się już od 1956 r. Tygodnik obywatelski, który zasięgiem obejmuje Gliwice i powiat gliwicki. Na swoich łamach prezentujemy szeroko pojętą tematykę polityczną, gospodarczą, społeczną, obyczajową, kulturalną, a także sport, ciekawe reportaże i wywiady. Na bieżąco informujemy, co w powiecie piszczy. Jesteśmy organizatorem licznych imprez, takich jak plebiscyt Człowiek Ziemi Gliwickiej czy wybory Miss „Nowin Gliwickich”. Inicjujemy również działalność charytatywną. Opiekujemy się dziećmi ze świetlicy PCK, co roku zapraszamy na wigilię bezdomnych i samotnych. W gazecie nie brakuje okolicznościowych konkursów i zabaw dla czytelników.
Joanna Nawratil-Ludwiczak – redaktor naczelna
Kiedy z dyplomem ukończenia studiów dziennikarskich w ręku stanęłam przed obliczem ówczesnego redaktora naczelnego „Nowin Gliwickich”, usłyszałam, że do pracy w tej redakcji przyjmowane są osoby z duuużym doświadczeniem i znający na wylot miasto. No cóż, przez kilka dobrych lat uczyłam się mojego miasta, w którym się urodziłam i które jest mi bardzo drogie. I kiedy 15 lat temu po raz drugi weszłam do tej samej rzeki, red. nacz. Wacław Węgrowski zaproponował mi stanowisko sekretarza redakcji. Od roku mam zaszczyt kierować tą firmą i prowadzić gazetę. Mam także ogromną radość codziennej pracy ze wspaniałymi, kreatywnymi ludźmi. Najbardziej cieszy mnie, gdy o swoim miejscu pracy mówią ciepło. A konflikty, bo przecież także się zdarzają, potrafimy rozwiązywać wspólnie, bez uszczerbku na psychice i zdrowiu.
Z takim zespołem niestraszne kryzysy i zawirowania. Wiem, że wszystkim dziennikarzom zaangażowanym w „Nowinach” leży na sercu dobro miasta i powiatu oraz jego mieszkańców. Nasza praca codziennie to potwierdza. Chwalimy to, co na chwalenie zasługuje, ale piszemy też o sprawach bolesnych i trudnych. Nie czujemy się czwartą władzą, nie mamy takich ambicji, mamy za to satysfakcję, gdy uda nam się pomóc czy wymusić na odpowiednich służbach działanie.
Jednak nie samą pracą, choćby była najciekawsza, człowiek żyje. Dziesięć lat temu postanowiłam zaangażować się w działalność charytatywną. Powstał wtedy w Gliwicach klub międzynarodowej organizacji kobiecej Soroptimist International, a cztery lata temu wspaniałe kobiety założyły stowarzyszenie Forum Kobiet Ziemi Gliwickiej, którego jestem prezesem.
Mam dwóch fajnych synów. A jeśli gdzieś zobaczycie babkę na zielonym rowerze i w srebrnym kasku, to będę ja. Uwielbiam jeździć po naszym powiecie, ładuję wtedy akumulatory. Od jakiegoś czasu uprawiam narciarstwo, co nie jest najłatwiejsze, ale udowadniam sobie, że mogę i chcę.
Poznajcie ekipę „Nowin Gliwickich”. Zespół, który składa się z samych indywidualności. Scalenie wszystkich wokół wspólnie wytyczonych celów i misji naszej redakcji było niełatwe, ale nam się udało i jesteśmy z tego bardzo dumni.
Monika Foltyn – dziennikarka
Sześć lat temu skończyła filologię polską o specjalności komunikacja społeczna. To był najfajniejszy i najbogatszy w doświadczenia oraz wiedzę okres w jej życiu, więc zawsze będzie namawiała każdego do studiowania. Od sześciu lat pracuje jako dziennikarz, zaś w redakcji „Nowin Gliwickich” od lat dwóch. Lubi czytać książki, oglądać filmy, włóczyć się po lesie, ćwiczyć jogę, grać w siatkówkę, śpiewać w łazience, podróżować, łazić po górach, skakać po kałużach, pływać i jeździć na rowerze. Aaa! I oczywiście kocha swoją pracę. Jest mamą małej mądrej Krysi, cyniczną optymistką (!), bałaganiarą, kociarą, miłośniczką przejściowych pór roku. Ostatecznie może być lato, ale tylko na greckiej wyspie. I lubi brąz.
Kasia Kapuścik – asystentka prezes i redaktor naczelnej
Z „Nowinami Gliwickimi” związana od 12 lat. Wielka marzycielka uzależniona od zapachu i smaku kawy, świeżego chleba z chrupiącą skórką, dobrego kina i lata. Najlepiej czuje się w upalnym klimacie, leżąc na słońcu, wsłuchana w szum morza. A wyprawy rowerowe z córką w nieznane, szczególnie mazurskimi szlakami, to jest to, co sprawia, że czuje się wolna od wszystkiego. Ładuje wtedy akumulatory, by wyładowywać je z kolei w pracy, która daje jej wiele satysfakcji. Właścicielka Puzona, bynajmniej nie instrumentu dętego, a psa chybaboksera. Obecnie ukulturalnia się audiowizualnie w katowickim WSZOP-ie, a w „Nowinach” prowadzi administrację, kadry, opracowuje rubrykę „Co, gdzie, kiedy” oraz rewers, zajmuje się licznymi konkursami dla czytelników.
Małgorzata Lichecka – dziennikarka, sekretarz redakcji
Starsza stopniem. Sekretarz redakcji, co pogania, kręci nosem na teksty, przyczepia się do tytułów. Pierwsza w kolejce do występów na dywaniku przed redaktor naczelną. Miłośniczka mocnych dziennikarskich wrażeń i kulturalnych uniesień. Nazywana pieszczotliwie przez męską część redakcji lokalną Kazią Szczuką. Mama dwóch córek, właścicielka owczarki niemieckiej Milvy i szóstki szczurów.
Przemek Morel – kamerman
Szklane oko redakcji. Człowiek ukryty za kamerą, zza której śmieje się i szydzi z całego świata. Młody duchem i ciałem, z głową pełną przerażających pomysłów. Lubi np. latać w mydelniczkach, w dodatku nie sam, a z kolegami. Prawie zawsze krew ma zimną, a uśmiech ciepły i radosny, choć chciałby, by był on mroczny i zły. Przydatny. Taki pomocnik świętego Mikołaja. Profesjonalista w pracy i życiu prywatnym. Nieczuły na różne niespodzianki losu i wierny wyznawca pewnych twardych, dziś już trochę przykurzonych zasad. Ulubiona mantra: „yyyy, ja mam narzeczoną”.
Adam Pikul – dziennikarz
Urodzony: jak widać
Stan cywilny: zajęty
Wiek: odpowiedni
Wykształcenie: wystarczające
Doświadczenia: bogate
Kultura: zapomniana
Języki obce: obce
Zainteresowania: żona, piwo i śpiew
Hobby: synulek Stasiu
Barbara Rozkrut - dziennikarka
Był czas, gdy całym jej światem była sala baletowa i puenty. Jednak pierwsza myśl, że to właśnie z dziennikarstwem chce związać swe życie, pojawiła się dość wcześnie. Taka refleksja, błysk, flash, że to właśnie to. Klasa czwarta szkoły podstawowej? Dziecięce marzenia? Kolejny dowód, że czasem się spełniają, to fakt, iż w „Nowinach Gliwickich” pracuje już dziewiąty rok. Dziennikarstwo to jej wielka pasja i pomysł na życie. Do redakcji dzwoni nawet z urlopu. Matka-Polka zakochana po uszy w swoich dzieciach – tak najczęściej mówią o niej koledzy z pracy i to też najprawdziwsza prawda o niej. W życiu brakuje jej tylko jednego – czasu. By wybrać się w ukochane góry, posiedzieć z książką, obejrzeć stos cały odłożonych na potem filmów i... zatańczyć z ukochanym mężczyzną. Do tańca kiedyś wróci na pewno. W końcu wypełniał jej życie przez okrągłe osiemnaście lat.
Marysia Sławańska – dziennikarka, korektorka
Cierpliwa nerwuska, pedantyczna bałaganiara, sangwiniczna melancholiczka, lubiąca przebywać z ludźmi samotniczka i rwąca się do świata domatorka. Kobieta z dwojakiej złożona natury. Trochę błądzi w przestrzeni. Lekko roztrzepana mistrzyni w porę wyłapanych gaf i pomyłek. To rozkojarzenie dodaje jej jednak swoistego uroku. Kolekcjonerka korali i pędzli do makijażu. Właścicielka niezliczonej ilości kolczyków (w większości zepsutych) ludowej szafy i starego pianina. Jeszcze do niedawna jako belferka w technikum kreśliła uczniowskie sprawdziany i waliła dziennikiem w biurko, aż się blat krzywił. Dziś jako korektorka w gazecie poprawia teksty swoich kolegów, czym czasem wywołuje u nich pomruki niezadowolenia. Dzięki „Nowinom” odkryła swoje powołanie. Dziennikarstwo, szczególnie to społeczne. Ulubione formy to reportaże. I felietony, dzięki którym mści się na rozpanoszonej głupocie. Uważa, że co ma być, to będzie, więc zmartwieniom mówi stanowcze „nie”. Jeżeli kiedyś, przechodząc obok redakcji, usłyszycie ludowe przyśpiewki, to właśnie ona.
Andrzej Sługocki - dziennikarz
Zodiakalny strzelec i redakcyjny trefniś. Właściciel niezliczonych par kolorowych butów i koszulek. Jako dziecko chciał być księdzem, a w czasach komiksu „Kapitan Żbik" – milicjantem. Był przez chwilę kolejarzem (to przez szkołę średnią), socjologiem (przez studia na uniwersytecie), trenerem piłkarskiej latorośli „Piasta” Gliwice (przez zamiłowanie do futbolu) a od 1994 r. - dziennikarzem ( za namową kolegi). Facet wielu talentów: spiker, konferansjer, wodzirej, głos kilku sekretarek (automatycznych). Jak nikt potrafi prosić, zabiegać, żebrać o i od sponsorów. Kreatywny i pomysłowy jak mało kto. Uwielbia dalekie podróże, muzykę, kobiety i śpiew. No i drinki z coca-colą. O kilku miesięcy colą zero. Kameleon wagi i rozmiarów ubrań. O jego szafie krążą legendy. Ma podobno ciuchy od xl do 4xl. Raz waży sto z haczykiem (a haczyk jak kotwica od m.s. „Batory”), innym razem waży bez haczyka – to zależy... jak mu zależy. Zimą – narty i łyżwy, przez cały rok – tenis, piłka nożna, pływanie. W saunie może przesiedzieć nawet godzinę. Od niedawna także ojciec dyrektor kreatywny „Nowin”.
Jego motto: grzeczni chłopcy idą do nieba, niegrzeczni idą....
Jan Suchan – fotoreporter
Dla nas po prostu Jasiu. Człowiek legenda. Nie tylko „Nowin”, ale i Gliwic. Z redakcją gazety związany był 40 lat. Wiecznie w biegu, wiecznie z aparatem i charakterystyczną fajką w ustach. To jego zdjęcia ilustrowały nasze artykuły, a czasem mówiły więcej niż sam tekst. To on swoim obiektywem zatrzymywał czas, łapał, co nieuchwytne, zapamiętywał Gliwice takie, jakie są w danym momencie. Jego fotografie to prawdziwa, niepisana historia naszego miasta i całego powiatu. Jasiu. Człowiek z aparatem. Kronikarz miejsc, wydarzeń i ludzi. Jaki żal, że nie ma Go już wśród nas. Odszedł na zawsze 14 grudnia 2009 roku. Cześć Jego pamięci!
|
|