| Podniebny piknik |
| piątek, 27 sierpień 2010 08:11 | |||
Akrobacje lotnicze, popisy spadochronowe, prezentacje szybowców, sprzętu militarnego, to tylko niektóre powietrzne atrakcje Gliwickiego Pikniku Militarno-Lotniczego, który odbędzie się 28 sierpnia na gliwickim lotnisku. Niewątpliwym magnesem sobotniej imprezy będą popisy Jurgisa Kairysa z Litwy. Ten pilot pokaże co można zrobić z samolotem jeżeli pod maską drzemie odpowiednia liczba dobrze odżywionych na benzynie lotniczej koni. Szkoda tylko że nie mamy w Gliwicach jakiegoś większego mostu bo Jurgis uwielbia pod nimi latać – najlepiej głową w dół.
W Wilnie przeleciał pod wszystkimi 10 i to właśnie on ma na swoim koncie największą na świecie liczbę zdobytych w zawodach pucharowych Grand Prix FAI złotych medali. Jakby tego było mało Jurgis lata własnym bardzo widowiskowym stylem, w którym prezentuje figury akrobacji wymyślone jak również zmodyfikowane przez niego samego. Tak się sprawy mają z tzw. ”kobrą”. Jest to niezwykle trudny manewr wykonywany dotąd tylko na odrzutowych samolotach myśliwskich, a który to Jurgis wykonał jako pierwszy na świecie na samolocie ze śmigłem. I zapewne te figury zobaczymy również podczas jego występu w Gliwicach. Dla ochłody po ostrej jeździe na niebie pojawią się „Dromadery” i zrzucą parę ton wody w pokazie swoich możliwości gaśniczych. Do ich basowego ryku 1000-konnych silników dołączy cała symfonia pomniejszych zespołów napędowych, żeby nie wspomnieć tylko o RWD-5, Jungmanie, Zlinach, Jakach, Orce czy Cessnach maści wszelakiej. Dla tych, którzy nad wyraz cenią sobie twardy grunt pod nogami organizatorzy przygotowali również co nieco. Mali i duzi chłopcy będą mogli znaleźć coś odpowiedniego dla siebie. Zaprezentowany zostanie sprzęt wojskowy począwszy od czasów II wojny światowej aż do najnowszych konstrukcji. Podczas spaceru po terenie przyległym do lotniska natkniecie się niechybnie na oddziały wojsk polskich z kampanii wrześniowej, jak również na motocyklowy zwiad Wermachtu. Spotkacie przedwojenną policję województwa śląskiego, powstańców warszawskich oraz oddział karpatczyków spod Monte Cassino. Posłuchacie huku wystrzałów z moździerzy, dział i karabinów maszynowych – to wszystko za sprawą Grup Rekonstrukcji Historycznej. Zapaleńcy ci kompletują umundurowania poszczególnych jednostek, ich wyposażenie i uzbrojenie, odgrywają sceny z pól bitewnych, by po gorączce „walk” usiąść przy wspólnym grillowaniu snując plany nowych „potyczek”. Jeżeli tego wam mało poszarżuje na was „Zielony Smok” jak go zwą Talibowie – po naszemu „Rosomak”, a zawtórują mu SKOT-y i BRDM-y w towarzystwie grup rekonstruujących współczesne oddziały oraz żołnierze 6 batalionu desantowo-szturmowego z Gliwic. A na koniec na „pole bitwy” wyjedzie ON – wóz zabezpieczenia technicznego WZT-4. Podwozie czołgu Twardy, którego mieliśmy okazję oglądać w zeszłym roku, ale zamiast działa posiadający 20 tonowy dźwig i inne urządzenia do naprawy i przywracania zdolności bojowej wozów i czołgów na polu walki, prowadzenia obsługi technicznej, prac inżynieryjnych i ratowniczych, ochrony przeciwlotniczej oraz innych prac specjalistycznych. Pod wieczór, gdy w powietrzu nastanie już długo oczekiwana cisza, a z pobojowiska zjedzie ostatni wóz pancerny na scenę ze swoim koncertem wkroczy zespół Afromental. Podczas pikniku odbędzie się we współpracy z Wojewódzką Stacją Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa akcja oddawania krwi połączona z prowadzonym przez lekarzy, członków AGL instruktarzem pierwszej pomocy. Początek sobotniej imprezy, godz. 14.00. Komentarze (0)
![]() Napisz Komentarz
|

















Akrobacje lotnicze, popisy spadochronowe, prezentacje szybowców, sprzętu militarnego, to tylko niektóre powietrzne atrakcje Gliwickiego Pikniku Militarno-Lotniczego, który odbędzie się 28 sierpnia na gliwickim lotnisku. Niewątpliwym magnesem sobotniej imprezy będą popisy Jurgisa Kairysa z Litwy. Ten pilot pokaże co można zrobić z samolotem jeżeli pod maską drzemie odpowiednia liczba dobrze odżywionych na benzynie lotniczej koni. Szkoda tylko że nie mamy w Gliwicach jakiegoś większego mostu bo Jurgis uwielbia pod nimi latać – najlepiej głową w dół.
